Agnieszka Wolszczyk, szerzej znana jako Ciocia Liestyle, znów jest na ustach wszystkich. Popularna influencerka spełniła swoje wielkie marzenie i poddała się operacji zmniejszenia biustu. Sprawa nie wywołałaby jednak takiej burzy, gdyby nie jeden szczegół: influencerka za wartą dziesiątki tysięcy operację nie zapłaciła ani grosza.
"Spełniłam marzenie". Ciocia Liestyle poszła pod nóż
Ciocia Liestyle nie bawi się w półśrodki. Ledwo zdążyła wybudzić się z narkozy, a na jej Instagramie już hulała pełna relacja ze szpitala, łącznie z odważnym zdjęciem topless, na którym widać było jeszcze przedoperacyjne rysunki chirurga. Zabieg, przełożony z maja z powodu karmienia piersią, w końcu doszedł do skutku, a 40-letnia influencerka, partnerka Jakoba Kosela, nie posiadała się z radości.
Dzień dobry, jak tam Wasza środa? Bo ja właśnie spełniłam marzenie. I, o matko, co to jest za wspaniałe uczucie. Po długich miesiącach oczekiwania nareszcie to się wydarzyło. Dziękuję Wam za wsparcie i wszystkie piękne wiadomości, które od Was dostałam, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele z Was przeszło redukcję piersi i jak bardzo zmieniło to Wasze życia, więc czytanie tych wszystkich historii dodawało mi odwagi. A teraz najgorsza część zabiegu - oczekiwanie na kolację, bo od wczoraj nic nie jadłam.
To nie pierwszy raz, kiedy Agnieszka Wolszczyk majstruje przy urodzie. Jakiś czas temu poddała się plastyce powiek, która, jak sama przyznała, była jej sporym kompleksem. Jak widać, celebrytka konsekwentnie realizuje swój plan na idealny wygląd.

Operacja za post na Instagramie? Tak działa barter w świecie influencerek
Nie od dziś wiadomo, że Agnieszka Wolszczyk ma głowę do interesów. Kto pamięta jej "biznesowe małżeństwo" z Wujaszkiem Liestyle, ten wie, że influencerka potrafi zamienić życie prywatne w maszynkę do zarabiania pieniędzy. Tym razem poszła o krok dalej – swoje marzenie o mniejszym biuście również zrealizowała w ramach intratnego "dealu".
Zasada jest prosta: klinika dostaje reklamę na jej popularnym profilu, a ona – operację wartą fortunę. Czysty biznes, który w przypadku usług medycznych wciąż budzi skrajne emocje. Przedsiębiorcza Ciocia Liestyle doskonale wie, jak monetyzować swoje zasięgi, nawet jeśli ceną jest operacja plastyczna.
Koniec z kompleksami i bólem pleców. Dlaczego zdecydowała się na operację?
Oczywiście, jak tłumaczy sama zainteresowana, nie chodziło tylko o próżność. Choć Ciocia Liestyle nigdy nie ukrywała walki z kompleksami – wcześniej pod nóż poszły jej powieki, które, jak twierdziła, "dodawały jej lat" – tym razem na szali znalazły się też argumenty zdrowotne. Duży biust to często ból kręgosłupa, a taka wymówka zawsze brzmi lepiej niż zwykłe "chciałam wyglądać lepiej".
Były kompleksem i dodawały mi lat
– mówiła o powiekach. Można się domyślać, że w przypadku biustu motywacja była podobna. Rekonwalescencję skwitowała zresztą z charakterystycznym dla siebie luzem, twierdząc, że redukcja biustu to "dużo przyjemniejsza sprawa niż leczenie zębów".
"Przedsiębiorcza" czy "nieetyczna"? Fani podzieleni po decyzji influencerki
Wiadomość o operacji za barter rozpaliła internet do czerwoności i momentalnie podzieliła obserwatorów influencerki. Z jednej strony posypały się gratulacje za odwagę i spryt. Fani chwalili ją za otwartość i żyłkę do interesów.
Sprytna babka! Inni niech płacą, a ona ma za darmo. Szacun!
Jej ciało, jej sprawa. Super, że spełnia marzenia i jeszcze na tym zarabia. Tego hejterzy nie mogą przeżyć.
Z drugiej strony pojawiła się lawina krytyki. Część internautów uznała promowanie tak poważnej operacji medycznej za nieetyczne i niebezpieczne.
Robić z operacji darmowy prezent to już przesada. Młode dziewczyny to oglądają i myślą, że nóż chirurga to jak wizyta u kosmetyczki.
To jest po prostu nieodpowiedzialne. Reklamowanie zabiegu medycznego jak nowego kremu. Gdzie są granice?
Jedno jest pewne – Ciocia Liestyle wie, jak wywołać dyskusję i skupić na sobie uwagę. Czy w świecie, gdzie za post na Instagramie można dostać niemal wszystko, istnieją jeszcze jakieś granice?