Zofia Czernicka i Krzysztof Kolberger: przyjaźń, o której media pisały jako o romansie

Zofia Czernicka i Krzysztof Kolberger: przyjaźń, o której media pisały jako o romansie

Zofia Czernicka i Krzysztof Kolberger: przyjaźń, o której media pisały jako o romansie

AKPA

Zofia Czernicka i Krzysztof Kolberger przez lata uchodzili za idealną parę polskiego show-biznesu. Media huczały o ich rzekomym romansie, a nawet planowanym ślubie. Prawda o ich więzi była jednak o wiele głębsza i bardziej niezwykła, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać – oparta na zaufaniu tak wielkim, że aktor odwiedzał przyjaciółkę w towarzystwie swojego partnera.

Reklama

Cała Polska plotkowała o ich romansie. Prawda była zupełnie inna

Na czerwonym dywanie byli zjawiskiem. Przez ponad dwie dekady Zofia Czernicka, gwiazda TVP, i Krzysztof Kolberger, bożyszcze kobiet i jeden z najwybitniejszych polskich aktorów, pokazywali się razem na galach, premierach i festiwalach. Ich bliskość była tak namacalna, że werdykt publiczności mógł być tylko jeden: to miłość. Media szybko podchwyciły temat, okrzykując ich idealną parą w show-biznesie.

Plotki do czerwoności rozgrzewała prasa. W 1998 roku magazyn Halo posunął się nawet o krok dalej, donosząc, że para planuje stanąć na ślubnym kobiercu. Dziennikarze cytowali aktora, który na pytania o relację z dziennikarką odpowiadał w swój charakterystyczny, tajemniczy sposób:

Reklama

Ona jest moim lustrem. Gdy patrzę w jej oczy, znajduję odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

Pytani o ślub, tylko uśmiechali się i rzucali w tłum, że "może jest w niej trochę prawdy", dolewając oliwy do ognia.

Zofia Czernicka, Krzysztof Kolberger scena z: Zofia Czernicka, Krzysztof Kolberger
SK: październik 2003, urodziny Danuty Rinn
fot. Zawada/AKPA

Reklama

Ona była jego powierniczką, on przyjeżdżał z partnerem

Tymczasem ich niezwykła więź wcale nie narodziła się w blasku fleszy, a w cieniu osobistych dramatów. Połączyło ich nieszczęście – dwa potężne ciosy od losu, które spadły na nich niemal jednocześnie. To wspólne cierpienie scementowało ich relację na zawsze.

Reklama

Zbliżyły nas do siebie życiowe tragedie. Mój ówczesny partner zginął w wypadku samochodowym. W tym samym czasie zmarła siostra Krzysztofa. Te wydarzenia spowodowały, że zaczęliśmy się bardziej potrzebować.

Jednak najpiękniejszym dowodem ich niezwykłej więzi był sekret, który znali tylko nieliczni. W czasach, gdy o prywatności mówiło się szeptem, a Polska była zupełnie innym krajem, działo się coś, co wykraczało poza wszelkie schematy. Ich przyjaźń była tak autentyczna i pełna akceptacji, że Krzysztof Kolberger czuł się absolutnie swobodnie, odwiedzając przyjaciółkę ze swoim partnerem.

Reklama

"Jesteśmy więcej niż parą". Co naprawdę łączyło legendy ekranu?

Sami najlepiej uchwycili esencję tego, co ich łączyło. Gdy media przyciskały Krzysztofa Kolbergera do muru, pytając, czy są parą, odpowiadał krótko: "Jesteśmy więcej niż parą". To nie był żaden unik. To była miłość, która wymykała się wszystkim definicjom – głębokie, duchowe połączenie, które nie potrzebowało sypialni, by być prawdziwe.

Reklama

Jeżeli ktoś myśli, że miłość dotyczy wyłącznie osób, które mieszkają i śpią razem, to może się rozczarować. Nasza miłość nie wiąże się z zakochaniem. Ale to jest miłość!

Ich przyjaźń została sprawdzona w ogniu, gdy Krzysztof Kolberger rozpoczął wieloletnią, wyczerpującą walkę z rakiem. Wtedy Zofia Czernicka stała się jego aniołem stróżem – organizowała mu życie, była menadżerką i najważniejszą powierniczką w najtrudniejszych chwilach.

Zdarzały się bowiem sytuacje, że niemal umierał mi na rękach. Jednak z odejściem Krzysztofa nie mogłam się pogodzić. Zamknął się ważny rozdział w moim życiu.

Była przy nim do samego końca, trzymając go za rękę, gdy odchodził 7 stycznia 2011 roku.

Pamięć, która nie gaśnie. "Bardzo mi go brakuje"

Po jego śmierci dziennikarka nigdy nie ukrywała, jak wielką pustkę zostawił w jej sercu. Lata mijają, a ból nie znika. W wywiadach podkreślała, że wraz z jego odejściem skończyła się dla niej pewna epoka.

Czas pozwala dalej żyć, ale ran nie leczy, one pozostają głęboko w człowieku. (...) Bardzo mi go brakuje.

Robert Biedroń "wziął ślub". "Bo miłość to miłość..." Zobacz w galerii!
Źródło: instagram.com/krzysztof.smiszek
Reklama
Reklama