Wystarczyły dwa słowa Krzysztofa Ibisza w programie na żywo, by w tysiącach polskich domów zapadła niezręczna cisza. Skierowany do niewidomej Joanny Mazur zwrot "Zobacz, zobacz!" natychmiast wywołał w sieci burzę i oskarżenia o gafę roku. Gdy internet już szykował się do linczu, lekkoatletka jednym genialnym wpisem zgasiła całą aferę i dała wszystkim lekcję, której długo nie zapomną.
"Zobacz, zobacz!". Niefortunne słowa Ibisza do niewidomej Joanny Mazur wywołały burzę
Emocje na parkiecie "Tańca z Gwiazdami" sięgały zenitu. Joanna Mazur, niezwykła lekkoatletka, właśnie zakończyła gościnny występ u boku Wiktorii Gorodeckiej i Kamila Kuroczko, a publiczność szalała z zachwytu. Wtedy do akcji wkroczył Krzysztof Ibisz. W ferworze chwili, wskazując na aplauz widowni, rzucił w stronę niewidomej sportsmenki niefortunne słowa:
Zobacz, zobacz!
Reakcja była natychmiastowa. Zanim wybrzmiały ostatnie oklaski, internet już płonął. Klawiatury poszły w ruch, a na Ibisza wylała się fala krytyki za "kompletny brak wyczucia" i "wpadkę stulecia". Szykował się medialny skandal na pełną skalę, a widzowie nie zostawili na prowadzącym suchej nitki.
Mazur odpowiedziała Ibiszowi w mistrzowskim stylu.
I gdy wydawało się, że wirtualny lincz na Ibiszu jest już przesądzony, stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Joanna Mazur, zamiast podłączyć się do fali oburzenia, postanowiła ustawić wszystkich do pionu. Jej wpis w mediach społecznościowych to majstersztyk klasy i inteligencji, który pokazał, jak daleko była od poczucia się urażoną.
To nie błąd! To nie faux pas! "Zobacz! Zobacz!" W sieci pojawiły się komentarze, że nie powinno się tak mówić do osoby niewidomej. A ja? Szczerze mówiąc – nawet nie zwróciłam na to uwagi, choć normalnie powiedziałabym, że nie zauważyłam. Bo ja oglądam świat. Oglądam filmy, czytam książki, przeglądam memy, patrzę na ludzi, emocje, dźwięki, dotyk. Po prostu robię to na swój sposób.

Lekkoatletka w kilku zdaniach wyjaśniła, że takie zwroty są dla niej czymś naturalnym i świadczą o swobodzie, a nie o braku szacunku.
Takich słów używamy wszyscy - bez zastanowienia. I bardzo dobrze. Bo język, który nas łączy, nie potrzebuje podziału na widzących i niewidomych. A kiedy ktoś zwraca się do mnie "zobacz", znaczy, że czuje się swobodnie w moim towarzystwie. Kiedy nie rozumiem kontekstu, zawsze dopytam o szczegóły. Więc tak - patrzę, oglądam i widzę. Po swojemu.
Tym samym Joanna Mazur nie tylko wybroniła Krzysztofa Ibisza, ale przede wszystkim dała wszystkim bezcenną lekcję. Pokazała, że prawdziwa empatia to nie szukanie gaf na siłę i sztuczna poprawność, ale swoboda, naturalność i wzajemne zrozumienie. A jej postrzeganie świata – "po swojemu" – okazało się znacznie szersze niż wielu widzących.