Słodki smak zwycięstwa w "Hotelu Paradise" błyskawicznie zamienił się w gorzką walkę o życie. Kuba Krajewski, tuż po powrocie z rajskiej willi, zamiast liczyć wygrane pieniądze, leżał w szpitalnym łóżku, słuchając druzgocącej diagnozy. To jednak nie koniec dramatu. Okazało się, że w najgorszym momencie jego programowa partnerka zadała mu cios, którego się nie spodziewał.
Z raju prosto do piekła. Gorączka i nagły pobyt w szpitalu
Wygrali 100 tysięcy złotych i zaufanie widzów, nie rozbijając kul na ścieżce lojalności. Finał 11. edycji "Hotelu Paradise" dla Kuby Krajewskiego i Agaty miał być początkiem wspaniałej przygody. Niestety, los napisał dla niego scenariusz rodem z horroru, a nie komedii romantycznej.
Euforia po wielkim finale trwała zaledwie chwilę. Po powrocie z Filipin zwycięzca "Hotelu Paradise" poczuł się fatalnie. "Dzień po powrocie dostałem bardzo wysokiej gorączki" – wspomina Kuba. Sytuacja była na tyle poważna, że nie było czasu na zastanawianie się. "Następnego dnia byłem już w szpitalu". Rajskie wakacje bezpowrotnie się skończyły, a walka o zdrowie dopiero się zaczynała.
instagram.com/hotelparadise.tvn7
Druzgocąca diagnoza lekarzy. "Skutki mogą wyjść nawet po 20-30 latach"
W szpitalu Kuba Krajewski usłyszał słowa, których nikt nie chce usłyszeć. Diagnoza zwaliła go z nóg. Lekarze nie mieli wątpliwości: "bakteryjne zapalenie mięśnia sercowego". Egzotyczna bakteria przywieziona z Filipin zaatakowała jego serce, a życie młodego mężczyzny zawisło na włosku. Choroba Kuby z "Hotelu Paradise" okazała się niezwykle poważna.
Dwa tygodnie w szpitalu to był dopiero początek. Po powrocie do domu Kuba przez półtora miesiąca był więźniem własnego łóżka – całkowicie unieruchomiony, walczący o powrót do normalności. Problemy zdrowotne celebrytów rzadko kiedy są tak dramatyczne, a to, co usłyszał od lekarzy, mrozi krew w żyłach.
Lekarze mówili, że skutki mogą wyjść nawet po 20-30 latach.
Choroba to nie wszystko. Bolesny cios od Agaty tuż po powrocie
Wydawałoby się, że w tak trudnej chwili Kuba mógł liczyć na wsparcie swojej programowej partnerki. Nic bardziej mylnego. Kiedy walczył o zdrowie, Agata z "Hotelu Paradise" zafundowała mu bolesne zderzenie z rzeczywistością. Mimo że to ona pierwsza napisała "długą wiadomość", ich kontakt szybko się urwał.
Gdy w końcu zebrał siły, by zaproponować spotkanie, odpowiedź Agaty była jak policzek. Zamiast troski, usłyszał propozycję nie do odrzucenia: spotkanie "za dwa tygodnie, przy okazji sesji w Warszawie". Reakcja Kuby mogła być tylko jedna.
Dla mnie to był brak szacunku. Pomyślałem wtedy - jeśli to ma wyglądać "przy okazji", to nie ma sensu.
Najbardziej zabolało jednak coś innego. W czasie, gdy on przez dwa tygodnie leżał w szpitalu, niepewny jutra, jego programowa partnerka, z którą wygrał pieniądze, nie znalazła czasu, by go odwiedzić. Ani razu. To był definitywny koniec ich relacji i początek głośnego rozstania w "Hotelu Paradise".
Napisał jej wiersz na pożegnanie. Tak zakończyła się ich relacja
Dziś Kuba Krajewski i Agata nie mają ze sobą kontaktu. Mimo ogromnego rozczarowania, zwycięzca show twierdzi, że nie żywi urazy. Zamiast awantur, postawił na poetyckie pożegnanie, które mówi wszystko o jego klasie i ostatecznym zamknięciu tego rozdziału.
Co się wydarzyło, tego nie zmienię. Napisałem jej nawet wiersz na pożegnanie. Wzruszyła się. I tyle.