Siódmy odcinek "Tańca z Gwiazdami" przejdzie do historii. Katarzyna Zillmann i Janja Lesar, pierwszy żeński duet w historii show, zakończyły swoją rumbę namiętnym pocałunkiem na oczach całej Polski. Iwona Pavlović nie wytrzymała! Tego wieczoru emocje sięgnęły zenitu.
Pocałunek kobiet na oczach milionów widzów "Tańca z Gwiazdami"
Gdy tylko Katarzyna Zillmann i Janja Lesar weszły na parkiet "Tańca z Gwiazdami", temperatura w studiu momentalnie podskoczyła. Ich płomienna rumba sprawiła, że napięcie można było kroić nożem, a elektryzująca chemia między tancerkami była widoczna w każdym oddechu i spojrzeniu.
Każdy ruch opowiadał historię pełną pasji i bliskości, która wbiła widzów w fotele.

Kulminacja nastąpiła w ostatnich sekundach występu, kiedy to obie kobiety pocałowały się na wizji. Ten odważny i artystyczny gest sprawił, że publiczność w studiu na moment zamarła w osłupieniu, by po chwili wybuchnąć gromkimi brawami.
Zaraz po tańcu wzruszona Katarzyna Zillmann wzięła Janję Lesar na ręce, co było ostatecznym przypieczętowaniem tego historycznego występu.
Iwona Pavlović nie wytrzymała. Tak zareagowała na pocałunek w "TzG"
Reakcja jurorów mówiła sama za siebie. Znana z bezlitosnej krytyki "Czarna Mamba", która niejednego uczestnika doprowadziła do łez, tym razem sama była na ich skraju.
Iwona Pavlović, która w poprzednim odcinku nie gryzła się w język, tym razem była kompletnie rozbrojona i nie potrafiła ukryć autentycznego wzruszenia.
Skradłyście mi serce. Moje serce biło dziś w rytm twojego. Pomyślałam sobie, że tak wygląda rumba człowieka.
Wtórowali jej pozostali jurorzy. Ewa Kasprzyk była pod wrażeniem głębi emocjonalnej występu, mówiąc:
To ciało wasze pracujące, wyginające się, kochające i pod tym tyle emocji i tyle cudownych niedopowiedzeń.
Z kolei Tomasz Wygoda podsumował krótko, ale treściwie:
Jest delikatność, ostrość, piękno i emocje.
Oceny jurorów w "Tańcu z Gwiazdami" były tylko formalnością. Para otrzymała cztery dziesiątki, co dało maksymalną, w pełni zasłużoną notę 40 punktów.