Joanna Koroniewska, znana z ciętego języka i dystansu do siebie, znów to zrobiła. Wraz z mężem, Maciejem Dowborem, tworzy jeden z najpopularniejszych duetów w polskim internecie, ale tym razem to ona solo skradła całe show. Wystarczyło jedno zdjęcie w bikini i jedno brutalnie szczere zdanie, by obnażyć prawdę o kulisach idealnego wyglądu w show-biznesie.
Joanna Koroniewska po raz kolejny rozpaliła internet zdjęciem w bikini, ale tym razem postanowiła pójść o krok dalej. Aktorka brutalnie szczerze wyznała, ile wyrzeczeń i morderczej pracy kosztuje ją utrzymanie figury, o której marzą miliony Polek. Jej wyznanie padło w odpowiedzi na pytania fanów i jest zimnym prysznicem dla tych, którzy wierzą w "dobre geny". Okazuje się, że za idealnym kadrem z Instagrama kryje się rutyna, na którą niewielu byłoby stać.

Koroniewska w bikini zachwyca, a potem gasi zapał. "Nic nie przychodzi za darmo"
Gdy fani rozpływali się nad jej figurą w stroju kąpielowym podczas ostatniego Q&A, nikt nie spodziewał się takiego kubła zimnej wody. Zamiast serwować bajeczki o "dobrych genach" czy "piciu dużej ilości wody", aktorka bez znieczulenia wyłożyła kawę na ławę. Jej słowa to mocny cios w wyidealizowany obrazek, jaki często serwują nam inne gwiazdy show-biznesu.
Myśleliście, że to zasługa genów? Nic bardziej mylnego. Joanna Koroniewska podkreśla, że jej figura nie jest prezentem od losu, a wynikiem żelaznej dyscypliny, która z wiekiem staje się coraz bardziej wymagająca. Jej słowa to mocny cios w wyidealizowany obrazek, jaki często serwują nam media.
Morderczy trening i zero taryfy ulgowej. Joanna Koroniewska zdradza swoją rutynę
Zapomnijcie o lekkich ćwiczeniach raz w tygodniu. Reżim treningowy, któremu poddaje się aktorka, przypomina bardziej przygotowania zawodowego sportowca. Gdy jeden z fanów zapytał wprost, jak dba o sylwetkę, Koroniewska przedstawiła konkretny i wyczerpujący plan, który nie pozostawia złudzeń.
Nic nie przychodzi za darmo. W moim wieku to już w ogóle. Dlatego dużo ćwiczę. Z naciskiem na dużo. Tenis z 5 razy w tygodniu. I to nie godzinę. Do tego siłownia i fizjo. Żałuję, że tak późno odkryłam ten sport. Jak dużo pracowałam, to biegałam. Bieganie zawsze można zrobić przy okazji. Z tenisem jest trudniej. Trzeba się wcześniej umawiać. Z trenerem, czy na granie. Biegać można zawsze i wszędzie. Nie trzeba paru godzin. Wystarczy pół godzinki i prysznic
Pięć treningów tenisa w tygodniu, do tego siłownia i regularna fizjoterapia – to plan, który wymaga ogromnej determinacji i organizacji. Aktorka wspomniała też o bieganiu, które towarzyszyło jej wcześniej, co udowadnia, że sport i regularne ćwiczenia to nie chwilowa moda, a stały element jej życia.
Kiedyś "wypychała stanik poduszkami". Dziś Joanna Koroniewska jest symbolem pewności siebie
To szczere wyznanie jest tym bardziej inspirujące, gdy przypomnimy sobie, że Joanna Koroniewska w przeszłości otwarcie mówiła o swoich kompleksach. Aktorka przyznawała, że zmagała się z brakiem akceptacji dla swojego ciała, a szczególnie dotkliwe były dla niej kompleksy związane z małym biustem, nosem czy stopami.
Dziś jej pewność siebie nie pochodzi z wypchanych poduszkami staników, ale z litrów potu wylanych na siłowni i korcie tenisowym. To historia, która pokazuje, że prawdziwą siłę buduje się nie na operacjach plastycznych, a na żelaznej dyscyplinie.
Fani są pod wrażeniem szczerości. "W końcu ktoś mówi prawdę!"
Internet oszalał na punkcie jej szczerości. Komentarze pod postem to dowód na to, że ludzie mają dość lukrowanej rzeczywistości serwowanej przez inne influencerki. Odpowiedź Joanny Koroniewskiej wywołała lawinę pozytywnych reakcji, a fani dziękowali jej za autentyczność.
Pod jej postami zaroiło się od głosów wsparcia: "Dziękuję, że nie wciskasz kitu o diecie kapuścianej", "Prawdziwa inspiracja, a nie kolejna laurka dla samej siebie", "W końcu ktoś mówi prawdę, że na taki wygląd trzeba ciężko zapracować!". Wygląda na to, że w dobie filtrów i magicznych diet, szczerość Koroniewskiej okazała się bardziej sexy niż najlepsze zdjęcie w bikini.