Afera Pegasusa wkracza na zupełnie nowy, osobisty poziom. To już nie tylko politycy i prawnicy byli na celowniku. Prokuratura potwierdza: na celowniku znalazły się żona i córka premiera Donalda Tuska. Jego wściekła reakcja pokazuje, że tym razem granica została przekroczona.
Córka premiera oficjalnie ofiarą. Prokuratura potwierdza inwigilację
Polityczna afera wybuchła dzisiaj w środę 22 października 2025 roku, gdy Onet poinformował o szokującym potwierdzeniu ze strony śledczych. Katarzyna Tusk-Cudna, córka premiera Donalda Tuska, oficjalnie otrzymała status osoby pokrzywdzonej w śledztwie dotyczącym politycznego wykorzystywania systemu Pegasus. To już nie są medialne spekulacje, a twardy fakt potwierdzony przez prokuraturę. Szef specjalnego zespołu śledczego, prokurator Józef Gacek, nie pozostawił wątpliwości.
Mogę potwierdzić jedynie, że pani Katarzyna Tusk-Cudna została już przesłuchana przez prokuraturę w charakterze osoby pokrzywdzonej w sprawie dotyczącej uchylenia immunitetu panu Bogdanowi Święczkowskiemu i panu prokuratorowi Pawłowi Wilkoszewskiemu.
Tym samym ikona stylu, autorka jednego z najpopularniejszych blogów w Polsce, została brutalnie wciągnięta w sam środek politycznego bagna. Kobieta, która konsekwentnie trzymała się z dala od polityki, stała się celem narzędzia stworzonego do ścigania najgroźniejszych terrorystów. To historia, w której świat mody zderza się ze światem szpiegów, a ofiarą jest osoba, która nie pełniła żadnych funkcji publicznych.

"Wnuczki i wnuków też, podpalaczu z Żoliborza?" Tusk uderza w Kaczyńskiego
Reakcja Donalda Tuska była natychmiastowa i niezwykle ostra. Premier, znany z powściągliwości w osobistych sprawach, tym razem nie wytrzymał. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych uderzył bezpośrednio w swojego największego politycznego rywala, używając języka, jakiego do tej pory unikał.
Okazuje się, że PiS podsłuchiwał przy pomocy Pegasusa moją żonę i córkę. Wnuczki i wnuków też, podpalaczu z Żoliborza?
Chwilę później premier dodał kolejny, równie dosadny komentarz, demaskując cynizm całej operacji. W jego ocenie nie chodziło o żadne bezpieczeństwo państwa, a o brutalną, osobistą zemstę i polityczną rozgrywkę. To starcie dwóch liderów weszło na poziom, jakiego w polskiej polityce jeszcze nie było – na poziom rodziny.
W tym podsłuchiwaniu moich najbliższych chodziło Kaczyńskiemu prawdopodobnie o ochronę instytucji rodziny. W imię tradycyjnych wartości oczywiście.
Na celowniku również żona premiera. Małgorzata Tusk będzie przesłuchiwana
To jednak nie koniec wstrząsających doniesień. Jak nieoficjalnie ustalił Onet, krąg podejrzeń wokół rodziny Tuska zacieśnia się w zastraszającym tempie. Na celowniku służb mogła być również żona szefa rządu. Małgorzata Tusk wkrótce ma zostać wezwana na przesłuchanie przez specjalny zespół prokuratorów. Śledztwo w sprawie afery Pegasusa zatacza coraz szersze kręgi, a lista ofiar wydłuża się o osoby, które z polityką nie miały nic wspólnego. Pytanie, kto będzie następny, pozostaje otwarte.
Jak służby PiS dotarły do rodziny Tuska? Kluczem jest Roman Giertych
Jak to możliwe, że prywatne życie rodziny lidera opozycji znalazło się pod lupą służb specjalnych? Kluczem do tej zagadki jest postać Romana Giertycha. Zanim wrócił do polityki, był on adwokatem reprezentującym m.in. Donalda Tuska i członków jego rodziny. To właśnie zmasowana inwigilacja Pegasusem Giertycha stała się furtką do prywatnych rozmów i informacji dotyczących jego klientów.
W ten sposób służby pod wodzą Zbigniewa Ziobry bezwzględnie wykorzystały furtkę, jaką była inwigilacja adwokata. Ludzie prokuratora Bogdana Święczkowskiego zyskali wgląd w rozmowy objęte najściślejszą tajemnicą, depcząc jedną z fundamentalnych zasad praworządności. Jak ustalili śledczy, pozyskane w ten sposób materiały miały być kopiowane i wykorzystywane do celów politycznych, co stanowiło atak nie tylko na rodzinę Tuska, ale na same podstawy demokratycznego państwa.

"Bzdury!" kontra "Kłamstwo i manipulacja". Obóz PiS idzie w zaparte
Wobec tak poważnych zarzutów i emocjonalnej reakcji premiera, odpowiedź drugiej strony była zdumiewająco lakoniczna. Zapytany przez dziennikarzy o słowa Donalda Tuska, Jarosław Kaczyński rzucił tylko jedno słowo: "Bzdury". Ta krótka i arogancka odpowiedź jest odbierana jako próba zdyskredytowania i zbagatelizowania sprawy, która dotyka najbardziej intymnej sfery życia i bezpieczeństwa rodziny.
Bardziej wylewny był były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, który przedstawił oficjalną linię obrony. Jego zdaniem zarzuty to cyniczna gra premiera, a zarejestrowanie rozmów było jedynie skutkiem ubocznym legalnych działań wobec Romana Giertycha.
D. Tusk chce, żebyście myśleli, że inwigilowano jego rodzinę. To kłamstwo i manipulacja. [...] Rodzina premiera kontaktowała się z osobą, której założono kontrolę operacyjną i te rozmowy zostały zarejestrowane. Zapewne chodzi o Giertycha, przeciwko któremu prowadzono śledztwo o wielomilionowe defraudacje.
To nie pierwszy raz. Jak Pegasus niszczył życie politycznych przeciwników PiS
Sprawa rodziny Tuska, choć szokująca, nie jest odosobnionym przypadkiem. Wpisuje się w mroczny schemat systemowego wykorzystywania narzędzi do walki z terroryzmem przeciwko przeciwnikom politycznym, prawnikom i dziennikarzom. Pamiętamy przecież głośną sprawę inwigilacji Krzysztofa Brejzy w samym środku kampanii wyborczej, co mogło mieć realny wpływ na jej wynik. Jak trafnie zauważył senator Grzegorz Schetyna, to było "rodzinne działanie", którego celem było znalezienie kompromitujących materiałów.
Sprawa inwigilacji rodziny Tusków to nie tylko polityka. To dowód na to, że w walce o władzę dla poprzedniego obozu nie istniały żadne świętości. Jak podsumował to senator Grzegorz Schetyna, było to świadome "wkraczanie w materię rodzinną". Dodał krótko:
Obrzydliwe. To trzeba bardzo wyraźnie pokazać i ukarać.
I to zdanie najlepiej podsumowuje emocje, jakie towarzyszą tej wstrząsającej aferze.