Chora na raka Anna Nehrebecka uderza w Kościół i mówi wprost: "Widzę tylko upojenie władzą"

Chora na raka Anna Nehrebecka uderza w Kościół i mówi wprost: "Widzę tylko upojenie władzą"

Chora na raka Anna Nehrebecka uderza w Kościół i mówi wprost: "Widzę tylko upojenie władzą"

facebook.com/anna-nehrebeckabyczewska

Anna Nehrebecka, ikona polskiego kina, od miesięcy toczy najtrudniejszą walkę w swoim życiu – walczy z nowotworem. W najnowszym wywiadzie nie tylko opowiedziała o chorobie, ale wywołała prawdziwą burzę, bezlitośnie punktując Kościół i mówiąc o sprawach, na które inni boją się nawet pomyśleć.

Reklama

Anna Nehrebecka, ceniona aktorka i warszawska radna, od miesięcy mierzy się z bezlitosnym przeciwnikiem – chorobą nowotworową. Przechodzi intensywną terapię, ale zamiast chować się przed światem, postanowiła zabrać głos w sprawach fundamentalnych. W szczerej do bólu rozmowie z Onetem nie tylko opowiedziała o swojej walce, ale nie gryzła się w język mówiąc o sprawach światopoglądowych. Jej słowa o hipokryzji Kościoła i prawie do godnej śmierci to głos, którego w Polsce dawno nie słyszano – odważny, bezkompromisowy i płynący z samego serca osobistego dramatu.

"To nie jest już mój Kościół". Aktorka bezlitośnie punktuje hierarchów

W momencie największej życiowej próby, gdy wielu szukałoby pocieszenia w wierze, aktorka Anna Nehrebecka dzieli się gorzką refleksją na temat instytucji, która jej zdaniem straciła duszę. W wywiadzie dla Onetu bez ogródek stwierdziła, że "Kościół zachorował" i nie potrafi już odnaleźć się w jego strukturach. Jej zarzuty są mocne i bezpośrednie, uderzają w samo serce hipokryzji, którą dostrzega wśród hierarchów.

Reklama

To całe "unieważnianie" małżeństw wybranym, którzy jednocześnie mają czelność pouczać nas, jak żyć. To nie jest już mój Kościół. (...) Świat, w który wierzyłam, został zrujnowany.

Te słowa brzmią wyjątkowo mocno, bo padają z ust kobiety, która każdego dnia walczy o życie. To nie jest głos zwykłej recenzentki życia publicznego, ale osoby w samym środku egzystencjalnej próby. Nehrebecka nie odwraca się od wiary, ale od instytucji. Choć wciąż się modli, robi to z dala od murów kościoła, w którym – jak mówi – widzi już tylko jedno: "upojenie władzą".

Anna Nehrebecka w czarnej czapce AKPA

Reklama

Aktorka od lat była blisko Kościoła. Co się zmieniło?

Ta ostra krytyka Kościoła nie jest przypadkowym atakiem, ale wyrazem głębokiego rozczarowania. Stosunek do Kościoła Anny Nehrebeckiej zmienił się diametralnie na przestrzeni lat. Aktorka z sentymentem wspomina lata 80., kiedy to właśnie instytucja kościelna była dla niej i wielu Polaków ostoją wolności i wsparcia. Była to przestrzeń, która łączyła, a nie dzieliła.

Reklama

W latach 80. byłam bardzo blisko Kościoła, tam było schronienie, tam była pomoc, praca, spotkanie wierzących i niewierzących. A teraz? Widzę tylko upojenie władzą.

Co sprawiło, że instytucja, która kiedyś dawała nadzieję, dziś, w oczach aktorki, jest symbolem władzy? Odpowiedź zdaje się kryć w jej poczuciu zdrady i odejściu hierarchów od duchowych wartości na rzecz polityki i przywilejów. To bolesna diagnoza, którą stawia jedna z najbardziej cenionych polskich artystek.

Reklama

"Najgorzej jest siąść i rozpaczać". Aktorka nie zwalnia tempa

Mimo wyczerpującej terapii, Anna Nehrebecka ani myśli o kapitulacji. Pozostaje aktywna zawodowo i społecznie, udowadniając, że choroba nie jest w stanie odebrać jej siły ducha. Jej podejście do walki z rakiem jest twarde i pragmatyczne, pozbawione użalania się nad sobą. To postawa prawdziwej wojowniczki, która wie, że musi po prostu przejść przez piekło, by dotrzeć na drugą stronę.

Reklama

Najgorzej jest siąść i rozpaczać nad sobą. Bo to nic nie da. Trzeba przez to przejść i wierzyć, że będzie dobrze.

To właśnie ta niezłomna postawa sprawia, że jej głos w innych, niezwykle kontrowersyjnych tematach, nabiera jeszcze większej wagi. To nie jest opinia osoby złamanej przez los, ale świadome stanowisko kobiety, która mimo wszystko twardo stąpa po ziemi.

Anna Nehrebecka ubrana na czarno Na zdj.: Anna Nehrebecka, Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Nehrebecka porusza temat tabu. "Utrzymywanie przy życiu za wszelką cenę to egoizm"

Odwaga Anny Nehrebeckiej nie kończy się na krytyce Kościoła. Aktorka, w obliczu własnej walki o życie, zdecydowała się poruszyć kolejny niezwykle trudny i kontrowersyjny temat – prawo do eutanazji. Jej poglądy zostały ukształtowane przez jedno z najbardziej dramatycznych doświadczeń, jakie można sobie wyobrazić: śmierć ukochanego ojca, który odchodził na jej rękach. To osobiste doświadczenie nadało jej słowom wstrząsającą autentyczność.

Myślę, że każdy z nas ma prawo do decydowania o własnym życiu i o tym, kiedy to życie powinno się zakończyć. Hołduję staremu powiedzeniu: "Pozwólcie mu umrzeć". Utrzymywanie drugiej osoby przy życiu za wszelką cenę wydaje mi się okropnym egoizmem.

Zapytana wprost, czy głosowałaby za legalizacją eut@nazji, odpowiedziała bez wahania: "Tak, uważam, że to prawo człowieka". Jej jednoznaczne stanowisko w kwestii prawa do godnej śmierci to głos, którego w polskiej debacie publicznej brakuje – odważny, empatyczny i oparty na najtrudniejszych osobistych przeżyciach.

W czasie, gdy wielu na jej miejscu szukałoby ukojenia w milczeniu, Anna Nehrebecka wybiera konfrontację. Jej wyznanie to dowód na to, że nawet w obliczu śmiertelnej choroby można zachować siłę, by walczyć nie tylko o siebie, ale i o fundamentalne prawo do decydowania o własnym życiu i sumieniu. To głos, który trudno będzie zignorować.

Anna Nehrebecka obchodzi 77 urodziny. Drugiego męża poznała dzięki swatce
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama