Danuta Martyniuk, której spektakularna przemiana wciąż budzi ogromne emocje, nie zwalnia tempa. Żona króla disco polo właśnie zdradziła, że już niebawem ponownie odda się w ręce specjalistów od medycyny estetycznej. Na jaw wyszło, że to dopiero początek, a żona króla disco polo ma już precyzyjny plan na kolejne wizyty w gabinecie medycyny estetycznej.
Danuta Martyniuk znów idzie po swoje. Wiemy, co planuje
Wydawało się, że po spektakularnej metamorfozie, która zamknęła usta hejterom, Danuta Martyniuk na chwilę zwolni tempo. Nic bardziej mylnego. Żona króla disco polo nie zamierza osiadać na laurach i już teraz planuje kolejną wizytę u swojej "pani od piękna". W najnowszym wywiadzie dla serwisu ShowNews uchyliła rąbka tajemnicy na temat swoich dalszych planów upiększających.
Na początku października Danuta Martyniuk ponownie odwiedzi swoją zaufaną specjalistkę w Białymstoku. Tym razem planuje zabiegi, które mają odświeżyć jej wygląd i utrwalić efekty dotychczasowej przemiany. Na liście znalazły się botoks oraz kwas hialuronowy. Jak sama przyznaje, to rutynowe działania, po których będzie miała chwilę wytchnienia.
5 października jestem umówiona do doktor Natalii u nas w Białymstoku, a potem będzie spokój. Zrobimy botoks, kwas hialuronowy, takie rzeczy.

Ujawnia, dla kogo to robi. "Najbardziej zabolało, gdy pisali, że wyglądam jak jego matka"
Plany kolejnych zabiegów estetycznych to naturalna kontynuacja drogi, którą wylaszczona Danuta Martyniuk przeszła na oczach całej Polski. Jej spektakularna metamorfoza, w ramach której schudła ponad 20 kilogramów, przeszła operację nosa i nieoperacyjny lifting, była szeroko komentowana. Martyniuk nigdy nie ukrywała, że za jej przemianą stały nie tylko względy estetyczne, ale i bolesne ciosy wymierzone przez internetowych hejterów. Szczerze przyznała, że komentarze, w których porównywano ją do matki Zenka, dotknęły jej najczulszego punktu.
Dziś jednak, pewna siebie i odmieniona, śmieje się z tamtych słów, a kolejne poprawki robi już na własnych zasadach – dla siebie, dla męża i… na złość krytykom.
Bardzo dobrze się czuję. Jest mi super. Dla kogo te poprawki były? Dla Zenka i dla hejterów. Hejtowali mnie w ten sposób, że wyglądam źle, że jestem za gruba, że wyglądam jak mama Zenka, i to mnie najbardziej zabolało. Czytałam i martwiłam się tym, smutno mi było, przykro, ale teraz to już się śmieję z tych komentarzy
Nie tylko skalpel. Dieta wciąż jest kluczem
Jednak jak sama podkreśla, odzyskanie pewności siebie to nie tylko zasługa specjalistów od medycyny estetycznej. Choć wizyty w gabinecie są ważnym elementem jej dbania o wygląd, Danuta Martyniuk doskonale wie, że prawdziwa przemiana zaczyna się na talerzu. Sekretem jej nowej sylwetki jest konsekwentnie utrzymywany zdrowy styl życia. Jej dieta opiera się na prostych zasadach: unika chleba i ziemniaków, a posiłki najchętniej komponuje z dużą ilością surówek. Dzień zaczyna od pożywnej owsianki.
Co ciekawe, Martyniuk podchodzi do diety z rozsądkiem i nie popada w skrajności. Jak sama przyznaje, pozwala sobie na małe grzeszki, gdy najdzie ją ochota. A kiedy ona gotuje zdrowo, na diecie musi być cała rodzina, z królem disco polo na czele! To lekki i zabawny akcent, który pokazuje, że w domu Martyniuków to ona trzyma rękę na pulsie.
Jak chce mi się słodyczy, to nie ma problemu, to sobie zjem. Przestrzegam diety - staram się nie jeść chleba, ziemniaków, wolę zjeść sobie coś z surówką, a rano na śniadanie jem owsiankę (...) Jak ja gotuję, to i mąż też musi być na diecie
Jedno jest pewne: Danuta Martyniuk udowadnia, że na rewolucję w swoim życiu nigdy nie jest za późno. A robiąc to na własnych zasadach, nie tylko odzyskała zjawiskową figurę i pewność siebie, ale też pokazała hejterom, gdzie ich miejsce.