Janusz Gajos dokładnie dziś świętuje swoje 86. urodziny. To legenda, aktor kompletny, który na ekranie potrafi zagrać wszystko. Okazuje się jednak, że w prawdziwym życiu przez dekady nie potrafił odegrać jednej roli – szczęśliwego męża. Jego droga do miłości to gotowy scenariusz na film: trzy śluby, trzy bolesne rozwody i serce, które niemal straciło nadzieję. Dopiero gdy los wydawał się już przesądzony, na jego drodze stanęła kobieta, która odmieniła wszystko i udowodniła, że na prawdziwe uczucie nigdy nie jest za późno.
Janusz Gajos dziś skończył 86 lat. Jego droga do szczęścia była pełna zakrętów
Janusz Gajos przyszedł na świat 23 września 1939 roku, a więc dokładnie dziś świętuje swoje 86. urodziny. Jego kariera wystrzeliła jak z procy po roli Janka Kosa, ale sława miała swoją cenę. Po groźnym wypadku na planie serialu "Czterej pancerni i pies" aktor wylądował w szpitalu. I właśnie tam, na szpitalnym korytarzu, poznał laborantkę Zoję.
Wydawało się, że to miłość jak z filmu, ale życie szybko zweryfikowało scenariusz. Jego ciągłe wyjazdy i rosnąca popularność sprawiły, że Zoja poczuła się samotna i wdała się w romans. To był cios, który po trzech latach zakończył pierwsze małżeństwo Janusza Gajosa.
Kolejną próbę podjął u boku aktorki Ewy Miodyńskiej. Połączyła ich wspólna pasja na planie filmu "Bezkresne łąki". Ewa była tak zakochana, że dla Janusza Gajosa poświęciła własną, świetnie zapowiadającą się karierę. Niestety, ta ofiara nie scementowała związku. Uczucie wypaliło się w zderzeniu z prozą życia.
Największy dramat rozegrał się jednak pod koniec lat 70. Gajos oszalał na punkcie realizatorki telewizyjnej Barbary Nabiałczyk. Był tylko jeden problem – kobieta była narzeczoną jego kolegi po fachu, Tadeusza Borowskiego. Aktor postanowił jednak walczyć i, niczym w filmie, odbił ją rywalowi. Para pobrała się, a w 1980 roku na świat przyszła ich córka, Agata. Niestety, nawet narodziny dziecka nie uratowały tej relacji. Małżeństwo zakończyło się rozwodem, gdy Agata miała zaledwie 6 lat.

Janusz Gajos miłość znalazł na peronie, gdy już stracił nadzieję
Po trzech porażkach Janusz Gajos miał prawo czuć się zgorzkniały. Nie szukał już miłości, ale to ona znalazła jego. Wszystko wydarzyło się w 1989 roku na dworcu w Krakowie. To tam zobaczył Elżbietę Brożek, dyrektorkę kulturalną Starego Teatru, i bez namysłu kupił jej kwiaty. Ten jeden, spontaniczny gest rozpoczął historię, która trwa do dziś.
Elżbieta Brożek okazała się lekiem na całe zło. To dla niej aktor rzucił palenie i odstawił używki. To ona wprowadziła w jego życie spokój i stabilizację, której tak bardzo mu brakowało. Zajęła się nie tylko jego sercem, ale też karierą, stając się jego aniołem stróżem i menadżerką. Historia miłości Janusza Gajosa wreszcie znalazła swój szczęśliwy finał.

Po ponad trzech dekadach razem aktor nie ma wątpliwości, że Elżbieta Brożek jest miłością jego życia i kobietą, bez której nie wyobraża sobie świata. W wywiadzie dla "Twojego Stylu" zdobył się na poruszające wyznanie, które jest najpiękniejszym podsumowaniem ich relacji. Po wyboistej drodze i trzech nieudanych małżeństwach, Janusz Gajos wreszcie odnalazł swój bezpieczny port.
Zginąłbym bez niej. Wygląda na to, że im dłużej jesteśmy ze sobą, tym bardziej nasz związek się zacieśnia.
W dniu urodzin życzymy wszystkiego najlepszego!