Taniec z Gwiazdami: Barbara Bursztynowicz zalała się łzami. Szczerze o swoim odejściu: "Nie radziłam sobie"

Taniec z Gwiazdami: Barbara Bursztynowicz zalała się łzami. Szczerze o swoim odejściu: "Nie radziłam sobie"

Taniec z Gwiazdami: Barbara Bursztynowicz zalała się łzami. Szczerze o swoim odejściu: "Nie radziłam sobie"

instagram.com/basia_bursztynowicz

Na parkiecie "Tańca z Gwiazdami" Barbara Bursztynowicz zachwyca uśmiechem, ale za kulisami skrywa dramat, o którym długo milczała. Dopiero teraz, przyparta do muru przez ogromne emocje, zdobyła się na łzy i brutalnie szczere wyznanie na temat swojego odejścia, które niemal ją zniszczyło.

Reklama

Po latach przerwała milczenie. "Nie radziłam sobie z odejściem z Klanu"

Gdy na parkiecie programu "Taniec z Gwiazdami" zabrzmiały pierwsze nuty piosenki "Życie jest nowelą", publiczność wstrzymała oddech. Barbara Bursztynowicz, wirując w ramionach Michała Kassina, przeniosła wszystkich do świata serialu "Klan", który przez dekady był częścią polskich domów. Choć jurorzy ocenili jej występ na 27 punktów, co nie było najwyższym wynikiem wieczoru, to publiczność zgotowała jej owacje na stojąco. Ale to, co stało się później, wstrząsnęło widzami o wiele bardziej.

W rozmowie za kulisami uśmiechnięta maska opadła, a aktorka zdobyła się na szczerość, której nikt się nie spodziewał. Ze łzami w oczach przyznała, że odejście z serialu, choć było jej świadomą decyzją, doprowadziło ją na skraj załamania. Ten szokujący kontrast między jej wizerunkiem silnej Elżbiety Chojnickiej a kruchą kobietą walczącą z własnymi emocjami poruszył wszystkich do głębi.

Reklama

"Nie radziłam sobie z odejściem z Klanu"

Andrzej Grabarczyk, Barbara Bursztynowicz, Tomasz Stockinger w serialu Klan, 2000 rok AKPA

Tłumione łzy i wizyta u psychologa. Prawdziwe kulisy pożegnania z rolą życia

Aktorka wyznała, że przez lata żyła w przekonaniu, że okazywanie słabości jest czymś złym. Wychowanie, w którym dominowała zasada twardego stąpania po ziemi, odcisnęło na niej głębokie piętno. Jak sama przyznała, przez długi czas po prostu nie potrafiła płakać, bo wpojono jej, że tego robić nie wolno.

Reklama

Był taki czas, kiedy w ogóle nie płakałam, nie wolno było się wzruszać. W dzieciństwie mama mówiła zawsze "nie płaczemy, nie płaczemy". Jak to się stało, że się otworzyłam? Nie radziłam sobie z odejściem z "Klanu"

Momentem przełomowym okazała się chwila, w której skumulowany ból stał się nie do zniesienia. Barbara Bursztynowicz zrozumiała, że sama nie da sobie rady i poprosiła o pomoc zaprzyjaźnioną psycholożkę. To właśnie ta rozmowa pozwoliła jej wreszcie uwolnić tłumione przez lata łzy. Rada, którą usłyszała, zmieniła wszystko.

Reklama

Poprosiłam moją koleżankę psycholożkę – co ja mam z tym zrobić? Moje wszystkie łzy, które do tej pory tłumiłam, one chcą się wydostać a ja przecież nie mogę płakać. Ona mówi – płacz. Nie obchodzi cię co inni o tym myślą. To przecież nic złego wzruszyć się.

"Zjadł mnie stres". Parkiet okazał się brutalnym wyzwaniem

Choć na ekranie Barbara Bursztynowicz prezentowała stoicki spokój, w rozmowie z "Super Expressem" przyznała, że kulisy jej tanecznego debiutu były prawdziwym koszmarem. Owacje publiczności i ciepłe słowa były tylko zwieńczeniem tygodni walki z paraliżującym strachem, który niemal odebrał jej siły. Kontrast między jej scenicznym opanowaniem a wewnętrzną walką jest porażający.

Reklama

Aktorka bez ogródek opowiedziała o presji, jaka na niej ciążyła. Jej wyznanie pokazuje, jak wielką cenę płaci za przekraczanie własnych granic i jak brutalnym doświadczeniem może być występ na żywo, nawet dla tak doświadczonej gwiazdy.

Reklama

Ten miesiąc upłynął bardzo szybko, ale ciągle się bałam tego występu na żywo. Im bliżej, tym było gorzej, chociaż nadrabiałam to miną. Michał mnie cały czas pocieszał, że jest dobrze i będzie dobrze, ale ja muszę sama dojrzeć do tego czy jest dobrze, czy nie. Ja wiedziałam, że to nie jest doskonałe, że mogłabym jeszcze bardziej być... Może to było maksimum, na co mnie było stać.

InstagramMichał Kassin @michalkassin
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Instagram (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @michalkassin w serwisie Instagram

"Dajcie nam szansę!". Taniec to manifest przeciwko wykluczeniu

Udział aktorki w tanecznym show to nie kaprys ani desperacka próba ratowania domowego budżetu. To świadoma i odważna misja. W wieku 71 lat Barbara Bursztynowicz postanowiła stać się głosem pokolenia kobiet, które zbyt często czują się niewidzialne i spychane na margines. Jej taniec to manifest przeciwko stereotypom.

Chciałabym, żeby nie było takich granic między dorosłością i starością. (...) my w pewnym wieku kobiety nie jesteśmy stare. My jesteśmy jeszcze bardzo, bardzo chętne do życia (...).

Aktorka z ogromną empatią mówi o kobietach, które nie mają tyle szczęścia co ona – o tych z mniejszych miast i wsi, odciętych od kultury i skazanych na samotność. Jej popularność staje się narzędziem, by zwrócić uwagę na problem, który dotyka tysięcy Polek. To już nie jest tylko taniec, to walka o godność.

Widzę, jak się odnosi świat do kobiet, które mogłyby jeszcze się rozwijać intelektualnie, emocjonalnie, a niejednokrotnie nie mają dostępu do tego dobra. Mówię o kobietach z małych miast i wsi, które piszą do mnie na Instagramie, że tam nie dociera kultura. One czują się samotne...

Każdy jej występ w "Tańcu z Gwiazdami" to nie tylko walka z własnym stresem, ale przede wszystkim potężny apel do całego społeczeństwa. To próba zmiany myślenia o dojrzałości i starości, która w jej oczach jest pełna energii i piękna. Jej słowa to potężna puenta, która zostaje w głowie na długo.

Starość może być piękna, nawet zewnętrzna, a w ogóle nie nazywajmy tego starością, bo my mamy tyle energii w sobie i tyle jeszcze do zrobienia w życiu - tylko dajcie nam szansę.

Uczestniczki "Tańca z Gwiazdami" wskoczyły w taneczne sukienki: Bohosiewicz z piórami, Minge z frędzlami, a najlepsza Ela z "Klanu"
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama