Karolina Gilon przeżyła horror. Jej 7-miesięczny synek zachorował. "To było straszne"

Karolina Gilon przeżyła horror. Jej 7-miesięczny synek zachorował. "To było straszne"

Karolina Gilon przeżyła horror. Jej 7-miesięczny synek zachorował. "To było straszne"

instagram.com/karolinagilonofficial

Każdy rodzic zna ten paraliżujący strach, gdy jego dziecko nagle zaczyna chorować. Bez względu na to, jak bardzo się przygotowujemy, moment, gdy maluch cierpi, uderza z pełną siłą. Ostatnio z tą trudną rzeczywistością zmierzyła się Karolina Gilon. Jej 7-miesięczny syn zachorował na COVID-19, a prezenterka opowiedziała o koszmarnej nocy, którą spędziła, walcząc o jego zdrowie.

Reklama

Karolina Gilon przeżyła koszmarną noc

Karolina Gilon na chwilę zniknęła z mediów społecznościowych, a powodem okazały się poważne problemy zdrowotne w jej domu. Prezenterka poinformowała, że zarówno jej 7-miesięczny synek, jak i partner, zachorowali na COVID-19. Cała rodzina musiała zmierzyć się z nieproszonym gościem, który zamienił ich dom w prawdziwy szpital.

U nas 'szpital' na chacie. Mam dwóch chorych chłopaków w domu. Jest już w miarę stabilnie, aczkolwiek moje chłopaki mają "cobidka" (COVID-19 - przy. red.). "Cobidek" zawitał do naszego domu. Ja nigdy nie miałam i tym razem też mi się jakoś udało na szczęście przed tym uchronić.

Jak sama przyznała, najgorsza okazała się walka z wysoką temperaturą synka. To właśnie ona zamieniła rodzinną noc w prawdziwy koszmar. Jak wyznała, "noc była fatalna, zbijaliśmy mu tę temperaturę".

Reklama

Karolina Gilon płacze w samochodzie instagram.com/karolinagilonofficial/

"Jakby mleko miało kolor czerwony, mielibyśmy film Tarantino". Dramatyczna relacja Gilon

Prawdziwy dramat rozpoczął się jednak przy próbie podania leków. Każdy rodzic wie, że to misja niemal niewykonalna, a w przypadku chorego niemowlaka staje się walką o przetrwanie. Karolina Gilon w poruszających słowach opisała sceny, które na długo zapadną jej w pamięć. Maluch zwymiotował podany doustnie lek przeciwgorączkowy, co wywołało u niej ogromny strach.

Reklama

To, co tam się działo, to gdyby mleko miało kolor czerwony, to normalnie mielibyśmy film Tarantino na chacie. Przysięgam, to było straszne.

Prezenterka przyznała, że była przerażona wizją odwodnienia synka, które jest szczególnie niebezpieczne u tak małych dzieci. Wraz z partnerem robili wszystko, co w ich mocy, by zapewnić mu bezpieczeństwo.

Reklama

Byłam przerażona tym wymiotowaniem. Myślałam, że mi się odwodni. Budziliśmy się co chwilę, żeby podawać mu wodę i małe ilości mleczka, żeby się nie odwodnił. Sprawdzaliśmy mu non stop temperaturę.

Gilon ostrzega innych rodziców. "Ten pierun jeden znowu szaleje"

Mimo że statystyki mogą uspokajać, historia Karoliny Gilon jest cennym przypomnieniem, że wirus wciąż jest w obiegu. Na szczęście najgorsze już za nimi. Prezenterka przekazała, że stan jej synka jest już stabilny, choć wciąż zmaga się on z objawami choroby, takimi jak chrypka i katar. Mimo poprawy, celebrytka postanowiła wykorzystać swoje zasięgi, by ostrzec innych rodziców.

Reklama

Swoją relację zakończyła bezpośrednim i dosadnym apelem, który ma uświadomić fanom, że nie można lekceważyć zagrożenia.

Reklama

Daję info, że ten pierun jeden znowu szaleje.

Po porodzie Polsat zostawił Karolinę Gilon na lodzie. Celebrytki nie gryzły się w język.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama