Medialna wojna dwóch czołowych postaci polskiego internetu doczekała się sądowego finału, a wynik jest druzgocący dla Krzysztofa Stanowskiego. Jaś Kapela, lewicowy aktywista i freak fighter, właśnie wygrał proces o zniesławienie. Założyciel Kanału Zero nie tylko będzie musiał publicznie przeprosić, ale również sięgnąć głęboko do kieszeni. Wszystko przez jedno oskarżenie, które padło w sieci.
Stanowski musi przeprosić i zapłacić. Sąd nie miał wątpliwości
Sprawa znalazła swój finał w sądzie pierwszej instancji, a wyrok, choć na razie nieprawomocny, jest jednoznaczny. Sąd nakazał Krzysztofowi Stanowskiemu usunięcie fragmentów swojego wpisu na platformie X, opublikowanie przeprosin oraz zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Jasia Kapeli. Sąd przyznał mu nieco mniej, niż chciał, bo aktywista domagał się 50 tys. zł, ale i tak jest to dotkliwa porażka wizerunkowa dla Stanowskiego. Sprawa sądowa dotyczyła ochrony dóbr osobistych, które w ocenie sądu zostały naruszone.
O wyniku procesu sądowego natychmiast poinformował sam zwycięzca. Jaś Kapela nie krył satysfakcji, komentując decyzję sądu w swoich mediach społecznościowych. Podkreślił, że choć to dopiero pierwsza instancja, czuje, że sprawiedliwości stało się zadość.
Nie byłem n@ćp@ny w Hejt Parku; i Krzysztof Stanowski musi usunąć fragmenty swojego wpisu oraz mnie przeprosić za pisanie takich kłamstw, a także zapłacić zadośćuczynienie 20k, orzekł dziś sąd. Wyrok nie jest prawomocny, ale jest prawdziwy i słuszny, więc dziękuję.
instagram.com/najlepszy_jas_kapela
Od tych słów Stanowskiego wszystko się zaczęło
Cała afera zaczęła się od pozornie błahej internetowej sprzeczki w sierpniu 2023 roku, w której Jaś Kapela stał się przypadkową ofiarą. To właśnie wtedy Krzysztof Stanowski, wdał się w pyskówkę ze Sławomirem Sierakowskim z "Krytyki Politycznej". W ogniu dyskusji założyciel Kanału Zero postanowił uderzyć w Sierakowskiego, wykorzystując do tego wizerunek jego redakcyjnego kolegi.
Właśnie wtedy padły słowa, które stały się podstawą do złożenia pozwu o zniesławienie. Stanowski wprost zasugerował, że Jaś Kapela był pod wpływem środków odurzających podczas występu w jego programie.
Słuchaj no, patafianie. Mnie nietrzeźwość na wizji daje miliony lajków? O czym ty w ogóle piszesz? Który program masz na myśli? Który program prowadziłem w stanie nietrzeźwości? Ten z twoim redakcyjnym kolegą z Krytyki Politycznej; Jasiem Kapelą, kiedy był odurzony n@rotykami? Ustal sobie z nim, czy chodzicie przed kamerę nap1zgani, czy może jednak nie, ale mnie w to nie mieszaj.
Oskarżenie było tym poważniejsze, że dotyczyło programu, który stał się viralem i zdefiniował publiczny wizerunek Kapeli w oczach milionów widzów. Legendarny odcinek programu Hejt Park w Kanale Sportowym z 27 maja 2021 roku ma dziś ponad 7,2 miliona wyświetleń na YouTube. Sugestia, że gość był wtedy pod wpływem, niosła za sobą poważne konsekwencje.
instagram.com/marta_sosnowska_dietetyk
Kapela triumfuje po wyroku. "Prawdziwy i słuszny"
Jaś Kapela od początku stanowczo zaprzeczał oskarżeniom, twierdząc: "Nie byłem n@ćp@ny w Hejt Parku". Gdy słowa nie wystarczyły, postanowił szukać sprawiedliwości w sądzie. Wyrok jest dla niego powodem do triumfu, co jasno komunikuje w sieci, podkreślając, że sprawiedliwości stało się zadość.
Podczas gdy Jaś Kapela świętuje w mediach społecznościowych, po drugiej stronie sporu panuje wymowne milczenie. Krzysztof Stanowski, zwykle szybki w ripostach, tym razem nie skomentował wyroku, co jego przeciwnicy z pewnością odczytują jako oznakę słabości.
"To ważny sygnał dla h3jterów". Ten wyrok może wiele zmienić w polskim internecie
Krzysztof Stanowski zbudował swoje medialne imperium na ostrym jak brzytwa języku i nie boi się wchodzić w otwarte konflikty. Jednak tym razem sąd wyznaczył granicę, której nie można bezkarnie przekraczać. Sprawa Kapeli to kolejny przykład, gdzie jego bezkompromisowy styl został poddany prawnej weryfikacji.
Choć wyrok Kapela-Stanowski jest nieprawomocny i zapewne czeka nas druga runda w sądzie apelacyjnym, już teraz jest to wyraźny sygnał dla wszystkich twórców internetowych. Granica między ostrą publicystyką a bezpodstawnym oskarżeniem właśnie została wyraźnie nakreślona. A jej przekroczenie kosztuje – w tym przypadku równe 20 tysięcy złotych.