Środowy wieczór bez wątpienia należał do niej. Gdy Anna Mucha pojawiła się na gali magazynu „Elle”, wszystkie obiektywy zwróciły się w jej stronę. Wszystko za sprawą satynowej prowokacji – sukni, która idealnie balansowała na granicy elegancji i czystej brawury. Głęboki dekolt przyciągał jak magnes, a każdy błysk fleszy zdawał się potwierdzać jedno: ten wieczór miał swoją królową. Prawdziwa petarda czy krok za daleko?
Wieczór, w którym Mucha skradła show
Gala Elle Style Awards to jedno z tych wydarzeń, na których po prostu trzeba być. Na czerwonym dywanie panował spory tłok – gwiazdy próbowały zabłysnąć, prezentując przemyślane stylizacje. Było elegancko, poprawnie, może nawet nieco przewidywalnie. Pojawiły się m.in. Małgorzata Rozenek, Małgorzata Socha i Małgorzata Kożuchowska.
I wtedy, niczym reżyserka dramatycznego zwrotu akcji, weszła ona. Cała w szampańskim blasku, który natychmiast zgasił inne, skromniejsze ogniki. Anna Mucha nie weszła na ściankę, ona ją przejęła. Wystarczył jeden błysk fleszy, by stało się jasne, że to właśnie jej look będzie tym, o którym następnego dnia będą mówić wszyscy.

Satyna, drapowania, dekolt. Oto kreacja, o której mówi się dziś wszędzie
Przyjrzyjmy się bliżej tej stylizacji, bo jest o czym mówić. Aktorka postawiła na zjawiskową, satynową kreację w szlachetnym, szampańskim kolorze. Satyna w tym odcieniu to ryzykowny wybór – bezlitośnie obnaża każdą niedoskonałość. Ale w jej przypadku materiał zdawał się płynąć, tworząc iluzję drugiej skóry odlanej z płynnego złota.
Krój był równie odważny, co przemyślany. Niezwykle głęboki dekolt w kształcie litery V z misternym drapowaniem przyciągał wzrok, a całość równoważyło eleganckie wiązanie w talii. Długie rozcięcie eksponujące nogę dodawało stylizacji drapieżności. Za dużo? A może dokładnie w punkt, by nikt nie miał wątpliwości, kto jest gwiazdą wieczoru?
Burza w sieci: zachwyt vs. „za odważnie”? Oto, co piszą
Jak można się było spodziewać, stylizacja natychmiast rozgrzała internet. Komentarze posypały się lawinowo, a opinie, jak to zwykle bywa, były skrajne. Jedni byli zachwyceni, inni kręcili nosem na odwagę kreacji.
Królowa jest tylko jedna. Anka pozamiatała. Klasa, odwaga i ogień!
Piękna suknia, ale dekolt chyba walczył o rekord Guinnessa. Trochę na granicy dobrego smaku.
Wulgarnie? Ludzie, to jest gala modowa, a nie zebranie kółka różańcowego. Wyglądała jak milion dolarów.
Nie wiem, czy to suknia nosiła ją, czy ona suknię, ale jednego nie można jej odmówić – wygrała ten wieczór.
To właśnie ta mieszanka odwagi i elegancji sprawiła, że stylizacja stała się tematem numer jeden, idealnie wpisując się w charakter gwiazdy, która nigdy nie bała się wyrazistych wyborów.