Violetta Villas była ikoną, której głos znała cała Polska. Jej życie było pełne blasku, ale koniec okazał się tragiczny. Dziś symbolem tego upadku jest jej dom w Lewinie Kłodzkim. Nowe nagranie, które trafiło do sieci, pokazuje ruinę, w jaką zamienił się azyl wielkiej diwy. Widok jest przygnębiający i łamie serce.
Tak dziś wygląda dom Violetty Villas. Widok jest wstrząsający
Kiedyś tętnił życiem, wypełniony śpiewem, gwarem i miłością do zwierząt. Dziś dom Violetty Villas w Lewinie Kłodzkim to smutny pomnik zapomnienia. W internecie niedawno pojawiło się nagranie z TikToka, które na nowo rozbudziło dyskusję o tragicznym losie posiadłości. Na nagraniu widać co prawda promyk nadziei – odmalowaną elewację i firanki w oknach, które są jak nieśmiała próba przywrócenia temu miejscu godności. Niestety, to tylko fasada skrywająca ogrom zniszczeń i lata zaniedbań.
Willa wybudowana w 1904 roku, która miała być dla artystki bezpieczną przystanią na ostatnie lata życia, wciąż niszczeje. Kontrast między legendą diwy a stanem jej ostatniego adresu jest druzgocący. To, co miało być pamiątką jej wielkości, stało się symbolem jej cichego dramatu. Jak to możliwe, że dziedzictwo jednej z największych gwiazd polskiej piosenki zostało pozostawione na pastwę losu?
fot. Pronczyk/AKPA
Piekło za zamkniętymi drzwiami. Ostatnie lata życia diwy
Aby zrozumieć dzisiejszy stan domu, trzeba cofnąć się do ostatnich, mrocznych lat życia Violetty Villas. Artystka zmarła 5 grudnia 2011 roku właśnie w tej willi, w warunkach, które do dziś budzą grozę. Odcięta od świata, schorowana i samotna, spędziła ostatnie chwile pod opieką Elżbiety Budzyńskiej. Te ściany były świadkami dramatu, który trudno sobie wyobrazić. Za drzwiami, które miały chronić przed światem, rozgrywało się prawdziwe piekło.
Szokujący obraz sytuacji oddają słowa lekarza pogotowia, który przybył na miejsce zgonu. Jego relacja mrozi krew w żyłach.
W pomieszczeniu było zimno i brudno, czuć było zapach moczu. Zmarła leżała w pozycji nienaturalnej na baczność. Była brudna.
Późniejsze śledztwo i proces sądowy ujawniły prawdę. Opiekunka została skazana za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad artystką oraz nieudzielenie jej pomocy, co przyczyniło się do śmierci. Gwiazda, która kiedyś błyszczała na największych scenach świata, odeszła w nędzy i zapomnieniu.
AKPA
Wojna o spadek. Syn odzyskał ruinę, a nie dom
Po śmierci Violetty Villas rozpoczął się kolejny bolesny rozdział – długa i skomplikowana batalia sądowa o jej majątek. Artystka w 2007 roku zapisała willę swojej opiekunce, jednak sąd uznał ten testament za nieważny. Stwierdzono, że diwa, sporządzając dokument, nie była w pełni świadoma swoich czynów. Ostatecznie posiadłość trafiła w ręce jedynego syna gwiazdy, Krzysztofa Gospodarka.
Gdy Krzysztof Gospodarek w końcu odzyskał klucze, nie wszedł do domu matki, ale na zgliszcza jej legendy. Zastał mury przesiąknięte smutkiem i zaniedbaniem, zdewastowane wnętrza i przygnębiającą pustkę tam, gdzie kiedyś było życie. To był kolejny cios dla rodziny, która marzyła o godnym upamiętnieniu wielkiej artystki.
Rodzina miała ambitny plan – przekształcić willę w muzeum Violetty Villas, miejsce, które opowiadałoby o jej niezwykłej karierze i barwnym życiu. Niestety, marzenia rozbiły się o brutalną rzeczywistość. Koszty remontu zdewastowanego budynku przerosły możliwości finansowe rodziny, a próby pozyskania wsparcia z gminy i innych instytucji okazały się bezskuteczne.