Każdy pokój z dzieciństwa kryje wspomnienia, ale ten należący do Dody właśnie zyskał zupełnie nowe, szokujące przeznaczenie. Jej rodzice, oboje po siedemdziesiątce, podjęli decyzję, która jest jednocześnie niezwykle praktyczna i głęboko poruszająca. Przygotowują się na to, co nieuniknione.
Koniec z pamiątkami po nastolatce. To stało się z pokojem Dody w Ciechanowie
Pokój Dody w jej rodzinnym domu w Ciechanowie przestał istnieć w dotychczasowej formie. To już nie sentymentalne muzeum nastoletniej Doroty, a miejsce, które przeszło radykalną i szokującą metamorfozę. Rodzice Dody, Wanda i Paweł, podjęli decyzję, by nadać mu zupełnie nową, niezwykle poważną rolę.
W miejscu dawnej sypialni gwiazdy powstaje to, co sama piosenkarka nazwała "pokojem spokojnej starości". To przestrzeń przygotowana na najtrudniejsze scenariusze, niemal przypominająca profesjonalny pokój szpitalny. Stanęło w nim specjalistyczne, regulowane łóżko, a przylegająca do niego łazienka została w pełni przystosowana do potrzeb osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim, z wszelkimi zabezpieczeniami i udogodnieniami.
Będzie tam łóżko dostosowane do osoby leżącej, żeby mogła sobie wstać czy przetransportować się z pozycji leżącej pod prysznic do łazienki, która będzie takim pokojem kąpielowym obok tego wielkiego pokoju sypialnianego. Wydaje mi się, że to jest naprawdę superpomysł.
- opowiedziała Doda w rozmowie z portalem SE.pl.

Rodzice Dody szykują się na najgorsze. "To, co nieuchronne"
Decyzja o tak drastycznej zmianie nie była przypadkowa. Inicjatywa wyszła od mamy Dody, Wandy Rabczewskiej, którą artystka opisuje jako osobę niezwykle przezorną. To ona postanowiła stawić czoła przyszłości i przygotować dom na wyzwania, jakie może przynieść wiek. Jak mówi sama Doda, chodziło o to, by zawczasu przygotować się na "to, co nieuchronne".
Moja mama jest bardzo zapobiegawcza i bardzo zorganizowana. Postanowiła wyprzedzić to, co nieuchronne i to, co wszystkich nas pewnie czeka, czyli swoją i taty niewygodną starość - mam na myśli jakąś niepełnosprawność.
Taka zapobiegliwość ma głębokie uzasadnienie. Rodzice Dody są już po siedemdziesiątce i w ostatnich latach mierzyli się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Artystka z pełną świadomością mówi o ich kondycji, podkreślając, że to już nie jest czas beztroski, a moment, w którym trzeba myśleć o zapewnieniu im godnych warunków na jesień życia.
Moi rodzice są grubo po siedemdziesiątce. To już nie jest czas, że mogą czuć się świetnie. To jest czas, że mogą czuć się źle albo w miarę dobrze. I to już jest ten etap starości, na który wszyscy muszą być przygotowani i tę starość pozwolić im w miarę łagodnie przechodzić.

Reakcja Dody na decyzję rodziców nie pozostawia złudzeń
Wokalistka nie ma ani cienia żalu o utratę swojego dawnego pokoju. Wręcz przeciwnie – jest pełna podziwu dla zapobiegliwości i odwagi rodziców. Zamiast sentymentów, czuje wdzięczność, że może aktywnie uczestniczyć w tym procesie i zapewnić im wsparcie, również finansowe. Decyzję mamy uważa za genialną w swojej prostocie.
To brzmi oczywiście brutalnie, ale ja uważam, że to jest świetne. Mogę jeszcze zawczasu pomóc rodzicom w remoncie, zorganizowaniu tego - to też nie są łatwe i tanie rzeczy.
To zresztą nie pierwszy raz, kiedy gwiazda staje na wysokości zadania. Jej pomoc to kontynuacja wieloletniej troski. Już na początku swojej kariery spłaciła długi rodziców i kupiła im nowy samochód, udowadniając, że ich dobrobyt jest dla niej absolutnym priorytetem.