Marcin Wrona, znany korespondent TVN ze Stanów Zjednoczonych, przeszedł niewiarygodną przemianę. Dziennikarz dosłownie znika w oczach – w zaledwie miesiąc schudł aż 10 kilogramów. Jego sekret? Metoda, która budzi skrajne emocje i od której większość dietetyków każe trzymać się z daleka.
Marcin Wrona schudł 10 kg w miesiąc. "Dzięki walce, którą rozpocząłem od głodówki"
O swojej spektakularnej metamorfozie dziennikarz poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych. We wpisie ujawnił, że jego walka o nową sylwetkę zaczęła się od radykalnego kroku, podjętego za namową kuzynki-dietetyczki.
Miałem nadzieję, że ta chwila przyjdzie. Dzięki walce, którą za namową kuzynki Sabiny (dietetyczki z wykształcenia) rozpocząłem od kilkudniowej głodówki, dzięki zmianie diety i aktywności fizycznej w miesiąc schudłem 10 kg a wszystkie wyniki badań są w NORMIE! Dzięki za wsparcie
Choć start był kontrowersyjny, wsparcie kuzynki-dietetyczki sugeruje, że cały proces był przemyślany, a dziennikarz nie działał po omacku.

Głodówka to był dopiero początek. Co stało za jego sukcesem?
Jak podkreśla sam dziennikarz TVN, kilkudniowa głodówka była jedynie mocnym uderzeniem na start. Prawdziwy sekret odchudzania tkwił w tym, co nastąpiło później: w totalnej zmianie stylu życia. Po radykalnym początku Marcin Wrona postawił na zbilansowane, zdrowe nawyki żywieniowe oraz regularną aktywność fizyczną. Co najważniejsze, dziennikarz podszedł do sprawy kompleksowo, a jego zapewnienie, że "wszystkie wyniki badań są w NORMIE", ma uciąć wszelkie spekulacje na temat negatywnych skutków tak szybkiej utraty wagi.
"To nie brzmi zdrowo". Fani podzieleni, a w sieci zawrzało
Błyskawiczna metamorfoza dziennikarza i jego kontrowersyjna metoda natychmiast rozpaliły internet. Podczas gdy jedni gratulowali determinacji, inni nie zostawili na nim suchej nitki, sugerując drogę na skróty. W komentarzach aż huczy od spekulacji, a jedno słowo pojawia się wyjątkowo często.
10 kilo w miesiąc? Chyba na Ozempicu!
Czekamy na efekt jojo za 3...2...1... Powodzenia.
Głodówka to prosta droga do zrujnowania metabolizmu. Nie tędy droga, panie redaktorze.
Niezależnie od fali krytyki i internetowych teorii, Marcin Wrona wydaje się niewzruszony. Jest dumny ze swojego osiągnięcia, a dobre wyniki badań są dla niego najlepszym dowodem na to, że obrana przez niego droga, choć wyboista, była słuszna.