Grzegorz Halama – komik, którego absurdalne skecze o Panu Józku bawiły Polskę do łez, w pewnym momencie po prostu zniknął. Fani zachodzili w głowę, co się stało z ich ulubieńcem. Za tą tajemnicą kryła się jednak dramatyczna walka z chorobą i spektakularna przemiana, po której dziś naprawdę trudno go rozpoznać.
Nagle zniknął ze sceny. Prawdę o chorobie ujawnił dopiero teraz
Gdy jeden z najpopularniejszych polskich kabareciarzy nagle przestał pojawiać się na scenie, w mediach i na ekranach telewizorów, fani zamarli. Zniknięcie było tak nagłe, że zrodziło dziesiątki pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi. Dopiero teraz Grzegorz Halama przerwał milczenie i opowiedział o dramacie, który rozgrywał się z dala od świateł jupiterów.
Wszystko zaczęło się od pozornie błahego objawu, ale dla artysty pracującego głosem to był prawdziwy koszmar. Uporczywa chrypka nie tylko nie mijała, ale z każdym dniem stawała się coraz gorsza. Sytuacja stała się tak dramatyczna, że w desperacji odwiedzał trzech foniatrów jednocześnie. Dla komika utrata głosu to zawodowa śmierć.
Początkowo zresztą nie sądziłem, że to coś poważnego, bo chrypka, która się u mnie pojawiła, jest powszechną dolegliwością osób pracujących głosem. Jednak u mnie nie tylko nie ustępowała, ale wręcz się pogłębiała, do tego stopnia, że z czasem mogłem już tylko szeptać.

Lekarze rozkładali ręce. Sam odkrył, co mu naprawdę dolega
Zdesperowany kabareciarz rozpoczął wędrówkę po gabinetach lekarskich, ale zderzył się ze ścianą. Odległe terminy wizyt u specjalistów zmusiły go do rozpoczęcia kosztownej diagnostyki prywatnie. Rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa, USG tarczycy – seria badań wykluczała najgorsze scenariusze, ale wciąż nie dawała odpowiedzi. Pół roku minęło, a Grzegorz Halama wciąż nie wiedział, co mu jest i czy kiedykolwiek wróci do pracy.
Bardzo mnie to dołowało. To banał, ale człowiek nie docenia tego, co ma, dopiero gdy to straci.
Frustracja i bezradność pchnęły go do działania. Zaczął na własną rękę szukać przyczyn swoich dolegliwości. Wtedy trafił na trop, który okazał się strzałem w dziesiątkę.
Zrobiłem więc to, co robi większość osób, które nie mogą się zdiagnozować: zacząłem drążyć sam.
Jego podejrzenia padły na boreliozę, chorobę przenoszoną przez kleszcze. Finał tej historii był niczym scena z filmu. Badania potwierdziły obecność przeciwciał. Lekarka przepisała antybiotyk i stał się cud – już po trzech dniach głos wrócił. To był moment niewyobrażalnej ulgi, ale zaledwie początek znacznie większej rewolucji.
Zrzucił 27 kilogramów i jest nie do poznania. To nie borelioza była najgorsza
Odzyskanie głosu było przełomem, ale walka z boreliozą obnażyła inny, głębszy problem. Grzegorz Halama od lat zmagał się z chronicznym zmęczeniem, które dosłownie zwalało go z nóg.
Byłem dramatycznie przemęczony i osłabiony, tak że wejście po schodach bez zadyszki sprawiało mi problem.
Liczby mówią same za siebie. W krytycznym momencie artysta ważył aż 109 kilogramów. Dziś, po spektakularnej metamorfozie, jego waga wskazuje 82 kilogramy. Zrzucił aż 27 kg, a jego wygląd budzi zdumienie. Na najnowszych zdjęciach naprawdę trudno go poznać – to zupełnie inny człowiek.
Prawdziwym wstrząsem i bodźcem do radykalnej zmiany okazały się kolejne diagnozy. Lekarze stwierdzili u niego insulinooporność oraz niealkoholowe stłuszczenie wątroby. To był cios, który zmusił go do podjęcia walki nie tylko o wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Nawet w tej sytuacji nie stracił jednak poczucia humoru.
Z tego drugiego do dziś śmieję się na scenie, że choroba wstydliwa, bo stłuszczenie wątroby to jeszcze, ale niealkoholowe? (śmiech).
Odstawił cukier i papierosy. Znalazł zaskakujący zamiennik
Walka z nadwagą była dla niego drogą przez mękę. Przez lata próbował niezliczonych diet, które niemal zawsze kończyły się efektem jo-jo. Prawdziwym problemem okazało się błędne koło uzależnień od cukru i papierosów, które napędzały się wzajemnie w pogoni za dopaminą.
Za każdym razem, gdy odstawiałem cukier, chciało mi się bardziej palić, a jak rzucałem palenie, to chciało mi się słodkiego. Trudno było z tego wybrnąć, dopóki nie zrozumiałem, co łączy te dwie rzeczy.
Gdy Grzegorz Halama zrozumiał, że musi znaleźć inne, zdrowsze źródło satysfakcji, sięgnął po zaskakujące rozwiązanie – gry komputerowe. Nowa pasja wciągnęła go do tego stopnia, że po tygodniu grania nabawił się... zespołu cieśni nadgarstka. Był to jednak skuteczny sposób na odwrócenie uwagi od nałogów.
Kluczem do spektakularnej utraty wagi okazała się jednak dieta ketogeniczna, dzięki której w zaledwie miesiąc schudł aż 14,5 kg. Odkrył też, że cierpi na nadwrażliwość na drożdże piekarskie. Dziś ma swoje patenty na utrzymanie formy, nawet w trasie. Jego tajną bronią jest "woda kawowa" – bardzo słaba kawa z dodatkiem masła, która daje mu uczucie sytości na wiele godzin. Od lat jest też w terapii i stawia na rozwój osobisty. Jak sam przyznaje, dziś czuje się fizycznie i psychicznie lepiej niż 20 lat temu i z nową energią kończy materiał na premierę nowego programu.