Taco Hemingway, Iga Lis i "Bałtyk" w kinach — raper publicznie przyznał: „Nigdy nie byłem tak dumny”. To nie gest na fali chwili, ale efekt konsekwentnej współpracy artystycznej i reżyserskiej drogi Igi — od „Gelato” i „SNUJ SIĘ” po „SELF-MADE?”.
Taco Hemingway wspiera Igę Lis. „Nigdy nie byłem tak dumny” — skąd te słowa
Pod postem Igi Lis o premierze filmu "Bałtyk" w kinach wydarzyło się coś prostego, a znaczącego. W komentarzach odezwał się jej partner i wieloletni współpracownik — Taco Hemingway. Cztery słowa, które zrobiły dzień premiery, wybrzmiały konkretnie i bez ozdobników.
Nigdy nie byłem tak dumny.
Sama reżyserka ogłosiła wejście filmu do kin z energią godną debiutu, ale i świadomością wykonanej pracy.
„Bałtyk” od dziś w kinach!!! Płyń szeroko, Bałtyczku nasz drogi.
Za tymi emocjami stoi realny wysiłek i lata budowania języka obrazu. Co sprawiło, że zwykle powściągliwy raper napisał to publicznie?

„Bałtyk” wchodzi do kin. Co pokazuje debiut Igi Lis
„Bałtyk” to portret pani Mieci, legendarnej właścicielki nadmorskiej wędzarni ryb w Łebie. Kamera przygląda się codzienności, relacjom i temu, jak znikają lokalne tradycje w zderzeniu z komercją. Bohaterka prowadzi nas przez miejsce, które jest jednocześnie pracą, pamięcią i małą wspólnotą.
To opowieść o ostatnich bastionach autentyczności w miejscach pochłoniętych przez turystykę. O przestrzeniach, które powoli znikają, tak jak ludzie, którzy je tworzyli
Film zebrał konkretne laury: Jantara za Najlepsze Zdjęcia na Młodzi i Film oraz Nagrodę Publiczności na Sopot Film Festival. Widzowie dostają dojrzałą produkcję filmową, w której reżyseria stawia na uwagę i empatię wobec bohaterów. To kino skupione, ale komunikatywne.
Wkrótce pokaz w Burakinie w Cukrowni Żnin na Festiwalu Filmowym Przeźrocza. To idealny kontekst dla tytułu, który łączy dokumentalną obserwację z mocnym obrazem. Żnin dołącza do miejsc, gdzie Bałtyk film spotyka się z publicznością.
Fani i branża reagują. Zachwyt, ciekawość i dyskusja
„Bałtyk” zbiera pochwały za empatię i uważność oraz sposób, w jaki podaje tematy społeczne przez pryzmat konkretnego człowieka i miejsca. Nie ma tu dydaktyki, jest spotkanie i słuch. To też powód, dla którego o filmie rozmawia się poza środowiskiem stricte filmowym.
W sieci obok entuzjazmu pojawia się przewidywalny wątek „nepo baby”. Kontrfakty? Nagrody, festiwale, rosnące portfolio i konsekwencja pracy. A dla fanów polskiego rapu współpraca z Taco to dodatkowy magnes na seanse — łączy światy i poszerza widownię.