Nie żartują. Małgorzata Rozenek‑Majdan i Radosław Majdan wierzą, że pasja rodzi się wcześnie — i działają. Ich 5‑letni syn, Henryk „Henio” Majdan (ur. 2020), ma już agenta oraz zaplanowane treningi piłkarskie z tatą‑trenerem. To przemyślany plan na jesień — od harmonogramu zajęć po wsparcie dorosłych. A to dopiero początek.
Henio ma już agenta. Rodzice odsłaniają plan
5‑latek i agent — za wcześnie? U nich to plan, nie kaprys. Radosław Majdan zadbał, by pasja syna od początku miała mądrą opiekę, a pierwsze kroki były dobrze zorganizowane. Profil Małgorzaty Rozenek śledzi przeszło 1,5 mln osób, więc każde zdanie o rodzinie natychmiast odbija się szerokim echem.
To nie jest ruch zrobiony „pod lajki”, tylko konkret. Henio Majdan ma już zaplanowany harmonogram zajęć dodatkowych — podobnie jak Tadeusz.

Piłka nożna na pierwszym miejscu. „Radzio już ma wszystko przygotowane”
Plan sportowy jest jasny i zaczyna się od piłki. Radosław Majdan zapisuje syna, wozi go na zajęcia i bierze rolę trenera. A Małgorzata Rozenek‑Majdan — w rozmowie z Plejadą — mówi:
Już ogarnął Heniowi agenta i ogólnie Radzio już ma wszystko przygotowane dla Henia na tę nową rzeczywistość. Treningi, a oprócz tego wszystkie zajęcia dodatkowe. Tadzio tak samo.
Z zapowiedzi rodziców wynika, że Henryk Majdan wkrótce zacznie treningi, a stałe wsparcie taty‑trenera ma nadać rytm tygodniowi. To sport, dojazdy i konsekwencja — bez zbędnych fajerwerków. Nie padają żadne nazwy klubów, a nazwisko agenta nie zostało publicznie ujawnione. Ważne jest co innego: regularność, obecność rodziców i plan, który łatwo zmienić, jeśli dziecko będzie tego potrzebować.

Dlaczego tak wcześnie? Ich argumenty i granice
Rodzice tłumaczą, że wczesny start to szansa na rozwój pasji i dobrą organizację codzienności. W praktyce to układ, w którym dorośli biorą na siebie logistykę, a dziecko — radość z gry i ruchu. Agent koordynuje sprawy organizacyjne i formalne — tak, by wychowanie dziecka i sport szły swoim rytmem. Plan jest po to, by wspierać, a nie przyspieszać dorosłość.
Granice są czytelne. W centrum zostaje dziecko: szkoła, zabawa, odpoczynek, a treningi piłkarskie mają dawać radość. To ma być edukacja i sport, nie presja na wynik ani pogoń za „karierą za wszelką cenę”. Jeśli w którymś momencie Henio będzie chciał zmiany, zmieni się cały układ. Proste, ale wymagające konsekwencji.
Internet reaguje: od zachwytów po obawy
Wieść o agencie dla pięciolatka rozpaliła komentarze. Jedni widzą świetny przykład zaangażowania i porządku w domu, drudzy — obawę, czy to nie za wcześnie. Różne są standardy rodzicielstwa i różna wrażliwość na publiczne opowieści o dzieciach. Jednego przepisu nie ma — jest dyskusja i emocje.
Brawo za konsekwencję. Tata‑trener i wsparcie rodziców to prezent na całe życie.
Agent dla 5‑latka brzmi jak przesada. Najpierw dzieciństwo, potem obowiązki.
Podoba mi się plan, byle był balans. Najważniejsze, żeby Henio miał fun i czuł się bezpiecznie.
Dużo jak na pięciolatka. Oby nie skończyło się zmęczeniem zanim zacznie się na dobre.
Fajnie, że dzieci gwiazd mają sport i wsparcie w domu. Tak trzymać.