Joanna Koroniewska po raz kolejny udowodniła, że ma do siebie ogromny dystans, a z h8jterami radzi sobie z gracją i siłą, której mogłaby jej pozazdrościć niejedna osoba. Aktorka, która od lat jest na pierwszej linii frontu walki z internetowymi trollami, po raz kolejny musiała zmierzyć się z ch@mskim atakiem na swój wygląd. Odpowiedź, jaką zaserwowała internaucie, to absolutne mistrzostwo. Ten pan na długo zapamięta tę lekcję.
Ktoś nie ugryzł się w język: naganny komentarz pod zdjęciem w bikini
Joanna Koroniewska, którą Polacy pokochali za rolę Małgosi w "M jak miłość", od lat buduje w mediach społecznościowych imponującą społeczność. Na Instagramie śledzi ją prawie 900 tysięcy fanów, którzy cenią ją za autentyczność, poczucie humoru i odwagę w mówieniu o trudnych sprawach. Jedną z nich jest nieustająca walka z h8jtem i nierealistycznymi standardami piękna, które zatruwają życie wielu kobiet.
Tym razem jednak pewien internauta postanowił sprawdzić granice jej cierpliwości. Pod zdjęciem aktorki w bikini, "pan Andrzej" poczuł nieodpartą potrzebę podzielenia się swoją złotą myślą, która miała na celu zranić i umniejszyć atrakcyjność gwiazdy. Jego komentarz był szczytem prostactwa.
Trudno być atrakcyjną bez biustu
Mężczyzna najwyraźniej sądził, że jego opinia na temat ciała aktorki jest czymś, na co wszyscy czekali. Nie docenił jednak, z kim zadarł. Atak internauty spotkał się z natychmiastową i publiczną reakcją, która rozpętała prawdziwą burzę.

Koroniewska serwuje "lekcję wstydu". Takiej riposty Andrzejek się nie spodziewał
Odpowiedź aktorki była jak precyzyjnie wymierzony cios – najpierw zwód, a potem potężny nokaut. Zamiast się obrazić, Koroniewska zaserwowała h8jterowi bezlitosną lekcję, obnażając jego ignorancję i brak kultury. Wstawiła jego komentarz na swój profil i odpowiedziała tak, że internet zawrzał z satysfakcji.
Czy trudno być atrakcyjną bez biustu? No jakoś sobie radzę Panie Andrzeju. Najważniejsze, że jestem zdrowa i mężowi @maciej_dowbor się podobam! (Wysłałam do Pana wiadomość prywatną tak jak Pan do mnie i chętnie za pozwoleniem Pana oznaczę i pokażę tutaj wszystkim jak Pan wygląda). Moim skromnym zdaniem zdecydowanie trudniej jest czuć się atrakcyjnym, będąc bez taktu i choć krzty dobrego wychowania. Nie każdy musi podążać za nowinkami chirurgii plastycznej i też ma do tego prawo. A internet to nie jest miejsce do wylewania frustracji. I internet nie zapomina. Mam nadzieję, że chociaż żona i córka są przez Pana szanowane. Jeśli Pan je w ogóle ma. Standardy piękna na szczęście są różne i moim zdaniem każda z nas jest piękna! Mam nadzieję, że dostanie Pan dzisiaj chociaż jedną lekcję. Wstydu. Może czegoś to Pana nauczy. Jeśli nie to może chociaż bliskich będzie Pan lepiej traktował. Mimo wszystko z pozdrowieniami!
To prawdziwy podręcznik gaszenia trolli. Joanna Koroniewska najpierw z ironicznym dystansem pokazała, jak mało obchodzi ją jego opinia, a potem mistrzowsko przeniosła ciężar dyskusji z jej ciała na jego charakter. Wytknęła mu brak taktu, obroniła prawo do naturalności w świecie opętanym manią operacji plastycznych i na koniec zaserwowała mu publiczną reprymendę. Finałowy cios o "lekcji wstydu" i troska o to, jak traktuje inne kobiety w swoim życiu, to już czysta poezja.
Fanki murem za aktorką. "Klasę się ma albo nie"
Bezczelny komentarz i genialna riposta Joanny Koroniewskiej wywołały lawinę wsparcia. Pod wpisem aktorki w mgnieniu oka pojawiły się setki komentarzy od kobiet, które podziękowały jej za siłę i odwagę. Mowa nienawiści spotkała się z potężnym murem kobiecej solidarności i samoakceptacji.

Atrakcyjna i to jak! Tak samo pięknie uśmiechnięta! Niech się Pan cmoknie w czoło
Aśka! Uwielbiam Cię! Szczerze? Chciałabym tak wyglądać!
Pani Asiu, jest Pani piękną kobietą, inteligentną, więc czy warto przejmować się opiniami takich Andrzejów? W sieci ich pełno... Powiem tak, klasę się ma albo nie... Więc pozdrawiam takich Andrzejów
Joanna Koroniewska po raz kolejny udowodniła, że jest nie tylko aktorką z ogromnym dystansem, ale także ważnym głosem w walce o szacunek i akceptację w sieci. Jej postawa to manifest siły i dowód na to, że prawdziwa wartość nie zależy od rozmiaru biustu, lecz od charakteru i inteligencji. Swoją odpowiedzią umocniła pozycję liderki w walce o prawo do bycia sobą i dała siłę tysiącom innych kobiet, które na co dzień zmagają się z podobną krytyką.
A pan Andrzej? Cóż, dostał lekcję, której długo nie zapomni.