Wydawało się, że to będzie kolejna, spokojna impreza u ojca Tadeusza Rydzyka. Nic bardziej mylnego. Gdy siostry zakonne ruszyły na parkiet, wszystkim opadły szczęki, a nagranie z ich udziałem stało się absolutnym hitem internetu.
Festyn w Toruniu, jakiego jeszcze nie było
Po raz siedemnasty w Toruniu odbyło się "Dziękczynienie w Rodzinie", flagowa impreza organizowana przez imperium Tadeusza Rydzyka, czyli Radio Maryja i TV Trwam. Jak co roku, do Torunia zjechały tłumy wiernych z całej Polski.
Wszyscy spodziewali się tego, co zwykle: modlitwy, pieśni religijnych i atmosfery podniosłej zadumy. Jednak w tym roku scenariusz kompletnie wymknął się spod kontroli, a o wydarzeniu mówi cała Polska z zupełnie niespodziewanego powodu.
Tym razem to nie duchowe uniesienia, a taneczne popisy skradły całe show. W centrum uwagi znalazły się osoby, po których nikt by się tego nie spodziewał – siostry zakonne, które dały popis niczym nieskrępowanej radości.
Nagranie z zakonnicami podbija internet. "Wino mszalne weszło za mocno?"
Wszystko za sprawą krótkiego filmiku opublikowanego na TikToku przez portal "Dzień Dobry Toruń" z wymownym podpisem: "Taka impreza u o. Rydzyka". Na nagraniu widać, jak do dźwięków ludowej piosenki "W moim ogródecku" na prowizoryczny parkiet ruszają zakonnice i seniorki. Ich uśmiechy, energia i radosne pląsy sprawiły, że film z zakonnicami w mgnieniu oka stał się wiralem.
Z jednej strony posypały się komplementy.
I tak trzeba się bawić. Życie staje się piękniejsze
– pisał jeden z internautów. Wtórował mu inny:
Radość i wiara idą tu w parze. Takie obrazki budują mosty.
Nie wszyscy byli jednak tak entuzjastyczni. Pojawiła się lawina złośliwych komentarzy. "Wino mszalne weszło za mocno" – kpił jeden z użytkowników. Inni dodawali z ironią: "Sponsorzy się bawią" i "A niech się spotykają... Tylko z dala od polityki i państwowych pieniędzy".
Rydzyk może być w szoku. Takiej "promocji" się nie spodziewał
Spontaniczny taniec sprawił, że festyn w Toruniu zyskał rozgłos, jakiego prawdopodobnie nie planowali organizatorzy. Trudno powiedzieć, czy ojciec dyrektor jest zadowolony z takiej formy promocji. Zamiast wizerunku pobożnej wspólnoty, jego impreza zyskała metkę miejsca, gdzie nawet siostry zakonne puszczają wszelkie hamulce.
Czy to wizerunkowy strzał w kolano, czy wręcz przeciwnie – dowód na to, że Kościół ma też ludzką, radosną twarz? Dyskusja w sieci trwa w najlepsze. Jedno jest pewne: o tej imprezie u Rydzyka jeszcze długo będzie głośno. Internet już wydał swój wyrok.