Kwestia alimentów na dzieci Marcina Hakiela i Katarzyny Cichopek od miesięcy rozpalała wyobraźnię fanów. Jak byli małżonkowie dzielą się kosztami utrzymania Adama i Heleny? Spekulacje i domysły można już odłożyć na bok. Głos w sprawie zabrała obecna partnerka tancerza, Dominika Serowska, która postanowiła uciąć plotki raz na zawsze, a jej słowa wyjaśniają wszystko. Prawda okazała się prostsza, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Koniec spekulacji. Tak wygląda umowa Hakiela i Cichopek
Relacja Marcina Hakiela i jego nowej partnerki, Dominiki Serowskiej, kwitnie, a para chętnie dzieli się swoim szczęściem w mediach społecznościowych. To właśnie tam, podczas jednej z sesji Q&A, padło pytanie, które od dawna nurtowało internautów. Chodziło oczywiście o alimenty na dzieci, które tancerz ma z Katarzyną Cichopek.
Dominika Serowska, najwyraźniej zmęczona ciągłymi domysłami, postanowiła postawić sprawę jasno. W odpowiedzi na pytanie fana ujawniła, jak naprawdę wygląda system finansowy między byłymi małżonkami. Jej odpowiedź nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Nawet jeśli by były te alimenty, to to jest sprawa Marcina, ja nie będę pisała, ile on płaci alimentów na dzieci. Żeby uspokoić ciekawość wszystkich, to tam jest tak to rozdzielone, że nie ma tam w ogóle alimentów z żadnej ze stron. Każdy rodzic w swoim tygodniu opiekuje się dziećmi i ma swoje wydatki z tym związane i tyle.
W praktyce oznacza to, że Marcin Hakiel i Katarzyna Cichopek stosują model opieki naprzemiennej w najczystszej postaci. Dzieci spędzają z każdym z rodziców tydzień na zmianę, a w tym czasie to właśnie on w pełni pokrywa wszystkie koszty ich utrzymania. To nowoczesne porozumienie, które całkowicie eliminuje formalne alimenty.

"Dostaję nieprzychylne pytania o Katarzynę". Ujawniła, czego nie publikuje
Okazuje się, że wyjaśnienie kwestii finansowych to tylko wierzchołek góry lodowej. Temat byłej żony Marcina Hakiela wciąż powraca, a Dominika Serowska musi mierzyć się nie tylko z ciekawością, ale i z hejtem kierowanym w stronę Katarzyny Cichopek. W jednym z wywiadów ujawniła, że świadomie filtruje treści, które otrzymuje od internautów, by nie dolewać oliwy do ognia.
Partnerka tancerza przyznała, że często otrzymuje wiadomości, które są jawnie wrogie wobec matki dzieci jej ukochanego. Ona jednak nie zamierza brać udziału w publicznym praniu brudów.
Dostaję dużo takich nawet nie pytań, a czasami jakichś wypowiedzi podczas tego Q&A. One są na przykład bardzo nieprzychylne Katarzynie i tego nie wrzucam, bo po prostu nie mam takiej potrzeby.
Tą wypowiedzią Dominika Serowska pokazała, że nie ma zamiaru uczestniczyć w medialnych przepychankach ani budować swojej popularności na konflikcie, co stawia ją w bardzo dobrym świetle.