Świat wrestlingu i popkultury jest w szoku. Hulk Hogan, legendarny wrestler i ikona lat 80., nie żyje. Legendarny sportowiec, właściwie Terry Gene Bollea, został znaleziony martwy w swoim domu na Florydzie w czwartek rano. Miał 71 lat. Jego nagła śmierć jest tym większym szokiem, że jeszcze niedawno jego żona dementowała plotki o jego krytycznym stanie zdrowia.
Nagłe zatrzymanie akcji serca. Służby nie mogły nic zrobić
Dramatyczne sceny rozegrały się w czwartkowy poranek w posiadłości Hogana w Clearwater na Florydzie. Jak podał serwis TMZ, o godzinie 9:51 służby ratunkowe otrzymały wezwanie w związku z "zatrzymaniem akcji serca". Na miejsce natychmiast wysłano jednostki policji i straży pożarnej.
Policjanci poinformowali nas, że funkcjonariusze przybyli na miejsce o godz. 9.51 rano. Hoganowi pomocy udzielili pracownicy Clearwater Fire & Rescue, a następnie przewieziono go do pobliskiego szpitala, gdzie stwierdzono zgon.
Mimo natychmiastowej interwencji, życia ikony nie udało się uratować. Rodzina i menedżer gwiazdora potwierdzili tragiczną informację.
To już druga, obok Ozzyego Osbourne'a, tragiczna wiadomość o śmierci legendarnego gwiazdora.

Kim był Hulk Hogan: bez niego wrestling nie byłby taki sam
Dla milionów fanów na całym świecie Hulk Hogan był kimś więcej niż tylko sportowcem – był bohaterem dzieciństwa i symbolem lat 80. To on - ze swoją burzą blond włosów, charakterystyczną bandaną i słynnymi "24-calowymi pytonami", przypominając fanom, by "odmawiać modlitwy i jeść witaminy" - przekształcił wrestling z niszowej rozrywki w globalny fenomen. Wszystko zaczęło się od Hulkomanii, która eksplodowała w 1984 roku, gdy pokonał The Iron Sheika, zdobywając mistrzostwo WWF (obecnie WWE).
Jego kariera to pasmo ikonicznych momentów. Niezapomniany pojedynek z André the Giantem na gali WrestleMania III, który obejrzało rekordowe 33 miliony widzów, na zawsze zapisał się w historii. Słynny moment, gdy Hulk Hogan podniósł i rzucił na matę ważącego ponad 200 kg olbrzyma, stał się symbolem jego siły. Był sześciokrotnym mistrzem WWE i gwiazdą, która z sukcesem przeniosła swoją popularność na duży ekran, grając m.in. w filmie "Rocky III" obok Sylvestra Stallone'a.
Od miesięcy walczył z problemami. Mroczna strona legendy
Choć wiadomość o śmierci jest szokiem, od miesięcy pojawiały się niepokojące sygnały dotyczące stanu zdrowia Hogana. Przeszedł kilka operacji, w tym poważny zabieg szyi w maju. Jego żona, Sky Daily, jeszcze niedawno musiała dementować plotki o rzekomej śpiączce męża, zapewniając, że jego serce jest "silne". Niestety, rzeczywistość okazała się tragiczna.

Jego życie nie było jednak pozbawione kontrowersji, które rzuciły cień na jego dziedzictwo. W 2015 roku wybuchł skandal, gdy do mediów wyciekły nagrania, na których używał rasistowskich obelg. Doprowadziło to do jego tymczasowego usunięcia z WWE Hall of Fame. Głośno było również o jego wygranym procesie z portalem Gawker, któremu wytoczył sprawę o naruszenie prywatności, co skończyło się bankructwem serwisu i odszkodowaniem w wysokości 115 milionów dolarów.
"Jesteśmy zasmuceni". Świat żegna ikonę
Wiadomość o śmierci legendy wstrząsnęła światem sportu i rozrywki. Federacja WWE, która zawdzięcza mu swoją globalną pozycję, wydała oficjalne oświadczenie, żegnając swoją największą gwiazdę.
WWE z przykrością przyjęło wiadomość o śmierci członka WWE Hall of Fame, Hulka Hogana. Jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci popkultury, Hogan pomógł WWE osiągnąć globalne uznanie w latach 80. WWE składa kondolencje rodzinie, przyjaciołom i fanom Hogana.
Media społecznościowe zalała fala kondolencji. "»To koniec pewnej epoki. Dorastałem z nim. Co za potworna strata« – pisze jeden z fanów na portalu X, a podobnych komentarzy są tysiące." Jego zawołanie bojowe ucichło, ale legenda Hulka Hogana będzie żyć wiecznie.