Ronn Moss, przez lata nieodłącznie kojarzony z rolą Ridge’a Forrestera w „Modzie na sukces”, postanowił po blisko 25 latach zejść z planu i rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Choć jego odejście w 2012 roku było szokiem dla fanów kultowej opery mydlanej, aktor nie zniknął z życia publicznego – wręcz przeciwnie, zmienił kierunek i zaczął spełniać się w zupełnie innej dziedzinie.
Ronn Moss w ostrych słowach o Hollywood
Dla wielu widzów lat 90. „Moda na sukces” była obowiązkowym punktem dnia. Przygody rodzin Forresterów, Spencerów i Loganów przyciągały miliony widzów przed telewizory, a Ronn Moss zyskał status międzynarodowej gwiazdy. Jednak sam aktor po latach życia w blasku reflektorów zdecydował się odciąć od świata, który – jak dziś twierdzi – stracił dla niego swoją dawną magię.
W wywiadzie dla "Dzień dobry TVN" Moss bez ogródek wyznał, że współczesny przemysł filmowy przestał go fascynować.
Uważam, że cała ta branża się zmieniła. Długo mógłbym opowiadać. Nie podoba mi się dzisiejsze Hollywood. To złe, zepsute miejsce i ludzie wkrótce się o tym przekonają. Dowiedzą się, że tych, których uwielbiali, zaskoczą ich w mało przyjemny sposób. Mam zero szacunku do dzisiejszego Hollywood.
instagram.com/ronnmoss
Nowe zajęcie Ronna Mosa
Zamiast czerwonych dywanów Ronn Moss wybrał scenę muzyczną. Jego drugą wielką pasją od zawsze była muzyka – dziś koncertuje z zespołem, grając w różnych zakątkach Świata. 73-latek łączy życie artysty z aktywnością w mediach społecznościowych, gdzie regularnie dzieli się z fanami fragmentami codzienności – od prób, przez koncerty, aż po wakacyjne podróże.
Choć czas Ridge’a już za nim, Ronn Moss pokazuje, że życiowe rewolucje są możliwe w każdym wieku. Zrezygnował z fabryki snów, by tworzyć swoją własną muzyczną opowieść – i wygląda na to, że w tej roli czuje się równie dobrze, jak kiedyś na planie serialowego hitu.