Borys Szyc to jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów swojego pokolenia. Publiczność kojarzy go zarówno z dużych ekranów, jak i ze sceny teatralnej. Choć jego kariera aktorska rozwijała się dynamicznie, życie prywatne nie zawsze było dla niego łaskawe. Ostatnio aktor otworzył się na temat bolesnej relacji z ojcem.
Borys Szyc i jego perypetie
Borys Szyc nigdy nie ukrywał, że zmagał się z wieloma trudnościami. Jednym z najtrudniejszych doświadczeń w jego życiu była walka z uzależnieniem od alkoholu. Dzięki determinacji oraz ogromnemu wsparciu ze strony żony – Justyny Szyc-Nagłowskiej – udało mu się wyjść z nałogu i uporządkować swoje życie.
Para wzięła ślub w 2019 roku i wspólnie wychowuje syna oraz dzieci z poprzednich związków. Rodzina stała się dla Szyca fundamentem i źródłem siły, zwłaszcza w trudnych momentach.
Borys Szyc o trudnej relacji z ojcem
Jednym z najbardziej bolesnych wydarzeń w ostatnich latach była dla aktora śmierć ojca – Jerzego Franciszka Michalaka, który odszedł w wieku 80 lat. Choć w dzieciństwie aktora ich drogi praktycznie się nie przecinały, Borys w dorosłości próbował na nowo nawiązać z nim kontakt. Relacja między nimi była skomplikowana i przez długi czas oparta na milczeniu. Dopiero z biegiem lat pojawiła się przestrzeń na rozmowę i zbliżenie, które niestety przerwała choroba ojca.
Kiedy zaczynałem być z ojcem blisko, on odszedł. Na pogrzebie w Krakowie powiedziałem, że dziwne są te nasze drogi. Ciągle się rozjeżdżały, a kiedy w końcu zaczęły się coraz mocniej splatać, ojciec zachorował i szybko umarł.
instagram.com/borys.szyc
W jednym z ostatnich wywiadów dla Viva.pl artysta przyznał, że długo nie czuł, czym jest relacja ojciec–syn. Brak obecności ojca w dzieciństwie pozostawił w nim głęboką pustkę, którą trudno dziś wypełnić. Jak wyznał, słowo „tata” przez wiele lat nie niosło dla niego żadnych emocji – było puste, pozbawione znaczenia. Dopiero jako dorosły mężczyzna zaczął rozumieć, jak wiele mu ta sytuacja zabrała.
Całe dzieciństwo ojciec był dla mnie obcym facetem. Nie potrafiłem wymówić słowa "tato", bo z niczym mi się nie kojarzyło. Nie wiedziałem, co znaczy. Wstydziłem się.
Choć udało im się odzyskać kontakt tuż przed odejściem pana Jerzego, Szyc nie ukrywa, że pozostał z ogromnym niedosytem.
Miał 80 lat, mógł jeszcze pożyć. Nie zdążyliśmy o wielu rzeczach porozmawiać. Nie zdążyłem go poznać. Mam w życiu wyrwę, której nie da się zasypać.
Aktor często wspomina, jak kruche i nieprzewidywalne są ludzkie relacje, a jego historia staje się przejmującym przypomnieniem o tym, jak ważne są próby pojednania – nawet jeśli wydają się spóźnione.