Program "Sanatorium miłości" już się zakończył, ale nadal nie milkną echa programu, a widzowie zainteresowani są losami uczestników. Okazuje się, że adoratora znalazła Grażyna i kto wie, może z tego urodzi się nawet poważny związek.
"Sanatorium miłości": Grażyna szukała miłości po zakończeniu programu
Grażyna z "Sanatorium miłości" to jedna z tych uczestniczek, które wzbudzają bardzo dużo emocji wśród widzów. Chociaż seniorka nie znalazła miłości w programie, nie ustaje w wysiłkach, aby odnaleźć partnera. Początkowo szło topornie i Grażyna nie mogła znaleźć odpowiedniego partnera, bo trafiała na lawirantów oraz oszustów. Zrezygnowana pojechała do Holandii i jak się okazuje, odżyła. O sprawie opowiedziała w rozmowie.
Może to głupio zabrzmi, ale czuję się odmłodzona. Po prostu wyszłam z jakiejś skorupy. Bardzo dobrze mi się na razie żyje. Nie narzekam, mam dobrą pracę w Holandii. Nabrałam wiatru w żagle. Jestem sobą to raz, a po drugie – stałam się niezależna.
Fot. Gałązka/AKPA
"Sanatorium miłości": Grażyna znalazła adoratora
Jak się okazuje, Grażyna znalazła też miłość - zakochał się w niej senior z Lublina, który nawet wrzucił do jej skrzynki numer telefonu i poprosił o kontakt.
Szukałam kogoś, kiedy już minęła moja żałoba rok po śmierci męża, bo było mi bardzo ciężko. (…) Poznałam pewnego siedemdziesięcioletniego pana z Lublina, który oglądał naszą, siódmą edycję programu. Początkowo nie wiedziałam, jak on mnie znalazł, przez kogo? Jego kolega, który mieszka niedaleko mnie, przyjechał do mojego domu w Krzczonowicach, a następnie wrzucił do skrzynki numer telefonu i poprosił o kontakt.
Seniorka zrelacjonowała także rozmowę z mężczyzną.
Przyznałam, że możemy rozmawiać na drodze przyjacielskiej. Co będzie potem? Tego nie wiem. Drugi raz to on do mnie zadzwonił i powiedział tylko, że przyjedzie, zapakuje mnie i zabierze do siebie. Odpowiedziałam, że nikt mnie nie dostanie za gosposię i pielęgniarkę. Trochę się wtedy zawahał. Na tym się wszystko skończyło. Na razie zostajemy przy: "Dzień dobry", "Cześć", "Jak się czujesz?". (…) Przyjadę na tydzień, miesiąc, może na trzy miesiące, a potem co? Czasem już po jednym małym, lekkim starciu różnie bywa. Co wtedy zrobię? Pójdę pod most? Na razie mieszkam tutaj, w Holandii, i jestem zadowolona.
Poniżej pokazujemy zdjęcia Grażyny z "Sanatorium miłości".