Joanna Racewicz w emocjonalnym wpisie na Instagramie odniosła się do rozczarowującej przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich. Dziennikarka wie, dlaczego kandydat KO przegrał.
Joanna Racewicz wypunktowała Rafała Trzaskowskiego
Joanna Racewicz była jedną z celebrytek, które mocno były zaangażowane w drugą turę wyborów prezydenckich. Można się łatwo domyślić, że dziennikarka poparła demokratycznego kandydata w tych wyborach, czyli Rafała Trzaskowskiego. Jeszcze w niedzielę wstawiła na swój profil na Instagramie zdjęcie sprzed lokalu wyborczego. We wpisie zaś podkreślała, jak ważne jest mieć wybór.

W niedzielę wieczorem według wyników exit poll Rafał Trzaskowski wygrał, a Karol Nawrocki był drugi, choć różnica między nimi była minimalna.
Niestety poniedziałkowy poranek dla połowy Polaków był jak zimny, żeby nie powiedzieć lodowaty prysznic, gdy wyszło na jaw, że doszło do mijanki i podczas nocy to Karol Nawrocki wyprzedził Rafał Trzaskowskiego i to on został wybrany przez 50,89 proc. wyborców (podczas gdy jego konkurent zdobył 49,11 proc.).

Joanna Racewicz nie ukrywała, że jest rozżalona takim obrotem spraw. Jednak w odróżnieniu od wielu gwiazd, ona nie nawijała makaronu na uszy i o przegraną oskarżyła przede wszystkim samego Rafała Trzaskowskiego i jego partię.
Nie będę nikogo pocieszać.
Nie zaśpiewam, jak po meczu: „nic się nie stało”.
Stało. Może nawet więcej, niż dziś myślimy.
Pora przyjąć na klatę twarde zderzenie ze ścianą.
Pora pojąć, że argument: „dajcie jeszcze szansę”
nie działa. Jest jak kulą w płot. Głos rozpaczy.
Tak, macie rację. Piszę to także do samej siebie
- napisała na Instagramie.
Joanna Racewicz wskazała na wszystkie jego błędy. Nie miała litości
Dziennikarka była bezlitosna i wyliczyły wszystkie błędy Rafała Trzaskowskiego w tej kampanii wyborczej. Jej zdaniem zawiódł przede wszystkim sztab prezydenta Warszawy.
Lista niezałatwionych przez rząd spraw, wpadek,
zawiedzionych nadziei, obietnic jest zbyt długa.
Katalog nieporadności sztabu RT, jego pychy
nie do przyjęcia. Nawet dla kogoś, kto wierzył.
A najgorsze, że to recydywa. Porażka już była.
Pamiętacie kampanię 5 lat temu? No właśnie
- wyliczała bezlitośnie.
Joanna Racewicz nawoływała do zachowania spokoju, nieobwiniania wyborców konkurenta i podkreśliła, że wiele osób po prostu głosowało na złość Rafałowi Trzaskowskiemu lub na złość jego partii.
Nie ma co gniewać się na wyborców KN, obrażać,
że „głupi naród” i „wybrał sutenera i gangstera”.
Bo wielu głosowało na KN w kontrze do RT.
W niezgodzie na monopol władzy rządu i pałacu.
Ze strachu przed tym, czego RT nie umiał obronić
W podziwie dla „gościa, który udźwignął ataki”
- argumentowała.

Następnie zaapelowała o zgodę w społeczeństwie, choć przyznała, że będzie to bardzo trudne przy obecnej polaryzacji społeczeństwa. Nie ukrywajmy, że tę polaryzację stworzyło i namiętnie podniecało PiS, bo mu się to po prostu bardzo opłacało, co widać zresztą po wyniku tychże wyborów.
Mamy do wyboru: łyknąć ten szok i żyć dalej.
Chociaż próbować. W jednym kraju obok siebie.
Tak. To skrajnie gorzka pigułka. Cios pod żebro.
Byle nie dopuścić, żeby sędzia policzył do 10-ciu
- napisała.
Na koniec Joanna Racewicz roztoczyła przed fanami przerażająca wizję przyszłego rządu PiS z Konfederacją. Taka wizja to jedna żadna nowość, już wcześniej wielu ekspertów o niej mówiło.
Bo wtedy nie będzie co zbierać. Bo za dwa lata
obudzimy się w Polsce z premierem Czarnkiem,
Menzenem albo Braunem. Zabolało? Powinno
- napisała.
Dziennikarka przestrzegała też fanów przed strojeniem focha i straszeniem emigracją. Stwierdziła, że jedyna odpowiednia obecnie reakcja to rozpacz, po której ma przyjść oczyszczenie i przypływ nowej energii.
Na koniec Joanna Racewicz wbiła szpilę Rafałowi Trzaskowskiemu, który przedwcześnie ogłosił zwycięstwo podczas niedzielnego wieczoru wyborczego.
Czy warto było pić szampana, gdy piłka w grze? Ech, panie R. A tak o Pana walczyłyśmy.
Dopiero w jej ostatnim słowach czuć było wyraźny żal do kandydata KO, który czuje dziś prawie połowa Polaków.