Grzegorz Turnau, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów polskiej sceny poetyckiej, obchodzi w tym roku 40-lecie swojej działalności artystycznej. To doskonała okazja, by spojrzeć wstecz na drogę, jaką przeszedł od skromnych początków po status legendy piosenki literackiej.
Grzegorz Turnau od 40 lat na scenie
Pierwsze muzyczne kroki Grzegorz Turnau stawiał jeszcze jako licealista. W wieku zaledwie 17 lat wystąpił na krakowskim Studenckim Festiwalu Piosenki, prezentując utwór „Znów wędrujemy” oparty na poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To właśnie ten występ otworzył przed nim drzwi do artystycznego świata – otrzymał główną nagrodę oraz zaproszenie od Piotra Skrzyneckiego do legendarnej Piwnicy pod Baranami. Tak zaczęła się jego wieloletnia przygoda ze sceną.
Wydaje mi się, że ja zawsze chciałem to robić, od wtedy.
- Grzegorz wyznał w programie "Halo tu polsat".
W ciągu czterech dekad Turnau wypracował charakterystyczny styl, łączący subtelną melodyjność z głębokim liryzmem. W jego repertuarze znajdują się niezapomniane utwory, takie jak „Bracka”, „Naprawdę nie dzieje się nic”, „Między ciszą a ciszą” czy „Cichosza”. Jego muzyka zawsze niosła coś więcej niż tylko dźwięki – była próbą uchwycenia emocji i sensu w słowie.

Grzegorz Turnau i jego przepis na sukces
Artysta nie ukrywa, że przez lata jego twórczość była poszukiwaniem autentyczności. W tym właśnie upatruje swój sukces.
Zawsze szukałem siebie, w tym sensie, żeby być sobą autentycznym, wobec siebie najpierw, a potem wobec ludzi.
Dla Turnaua poezja śpiewana to nie tylko forma sztuki, ale także sposób komunikacji – osobisty język porozumiewania się ze światem. W jego twórczości widoczne jest zamiłowanie do literatury. Czerpie z dorobku takich poetów jak Baczyński, Leśmian czy Gałczyński, ale równie chętnie pisze własne teksty. Jego piosenki są jednocześnie intymne i uniwersalne – nie narzucają się, lecz zostają z odbiorcą na długo. Grzegorz Turnau po 40 latach na scenie nadal ma wiele do powiedzenia – i zaśpiewania.