Jasne słowa Ani z "Sanatorium miłości". "Kiedy odszedł z programu, poczułam ulgę"

Jasne słowa Ani z "Sanatorium miłości". "Kiedy odszedł z programu, poczułam ulgę"

Jasne słowa Ani z "Sanatorium miłości". "Kiedy odszedł z programu, poczułam ulgę"

AKPA

Ania z "Sanatorium miłości"  to jedna z tych uczestniczek, która wzbudziła bardzo wiele różnych emocji w programie. Teraz, kilka miesięcy po zakończeniu show Ania udzieliła wywiadu dla tvp.pl. a w rozmowie z portalem ujawniła, że wciąż czeka na upragnioną miłość. 

Reklama

"Sanatorium miłości": Ania nie znalazła miłości

Program "Sanatorium miłości" już się zakończył, ale o niektórych uczestnikach nadal jest głośno. Całkiem niedawno wywiadu udzielił Edmund, który ostro wypowiedział się o Ani: "Sanatorium miłości": Edmund nie miał litości dla Ani. Wyznał także, że spotykał się z 49-latką.

Teraz natomiast głos zabrała Ania, która w rozmowie z tvp.pl zauważyła, że w programie trzech panów zabiegało o jej względy, ale ostatecznie nie znalazła miłości w "Sanatorium miłości".

Reklama

Można poznać setki mężczyzn i wciąż nie spotkać tego właściwego. Miłość to nie wybór z katalogu – musi pojawić się prawdziwa iskra. A jej, niestety, nie było. Od zakończenia nagrań – czyli jeszcze w październiku – moje życie uczuciowe się nie zmieniło. Nadal jestem bez partnera. Nie czuję się samotna, bo mam wokół siebie bliskich. Ale drugiej połówki wciąż jeszcze nie znalazłam.

Dodała także, że programie zainteresowanie jej postacią było ogromne i dostawała kilkaset wiadomości dziennie, ale zazwyczaj od panów sporo młodszych, albo sporo starszych.

Dziś szukam partnera na poważnie, a nie przelotnej znajomości. Przygody już były – teraz pora na coś trwałego. I choć tych wiadomości pojawiło się naprawdę dużo, to niestety – nie znalazł się nikt, przy kim by zaiskrzyło.

Ania w białym stroju Fot. Gałązka/AKPA

Reklama

"Sanatorium miłości": Ania opowiedziała o Edmundzie

W rozmowie z tvp.pl Ania wyznała także, że utrzymywała po programie kontakt z Markiem, Gosią, Adamem oraz Zdzisławem. Odniosła się także do relacji z Edmundem, który ją adorował. Stwierdziła, że spodziewała się, że Edmund odejdzie z programu, bo konsekwentnie łamał regulamin.

Reklama

Kiedy odszedł z programu, poczułam ulgę. I myślę, że nie tylko ja – większość z nas odetchnęła. Edi po prostu nie rozumiał słowa „nie”. Miał swoją wizję, swój świat, w którym funkcjonował trochę obok nas. Nie wiem, czego on tak naprawdę szukał w programie. Pomysł z oświadczynami... to wszystko wydawało się bardzo oderwane od rzeczywistości. Mnie osobiście było z nim bardzo trudno. Choć może nie wszystko dało się zobaczyć na ekranie, to ja przez długi czas musiałam mierzyć się z jego zachowaniem.

Okazuje się, że Edmund wielokrotnie groził, że odejdzie z programu.

Reklama

Co chwilę mówił, że się pakuje i zaraz wyjeżdża. Naprawdę – dzień w dzień, co godzinę! Mieszkał w pokoju ze Zdzisławem i ciągle powtarzał: „Ania mnie nie chce”, „Jak wam się nie podoba, to ja się pakuję”, „Pakuję się, wyjeżdżam!”. I tak się niby pakował… ale potem i tak wychodził z nami na różne zajęcia, więc właściwie nie odjeżdżał.

Poniżej pokazujemy zdjęcia Ani z "Sanatorium miłości".

Reklama

Źródło: fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/ materiały prasowe
Reklama
Reklama