Jedną z dziecięcych twarzy, które na chwilę zabłysły w kultowym serialu „Czterdziestolatek”, była Grażyna Woźniak. To ona jako pierwsza wcieliła się w rolę Jagody – córki głównego bohatera Stefana Karwowskiego. Choć jej przygoda z aktorstwem trwała zaledwie kilka lat, zostawiła po sobie trwały ślad w historii polskiej telewizji. W końcu zniknęła jednak z ekranu i zastąpiła ją inna młoda aktorka.
Grażyna Woźniak jako pierwsza grała Jagodę z "Czterdziestolatka"
Grażyna Woźniak trafiła na plan serialu w latach 70., będąc jeszcze uczennicą szkoły podstawowej. Jej udział w produkcji nie był jednak wynikiem decyzji dorosłych – wręcz przeciwnie. Rodzice nie tylko nie wspierali jej aktorskich aspiracji, ale początkowo w ogóle nie wiedzieli o jej udziale w zdjęciach. Dopiero gdy przedstawiciele ekipy filmowej pojawili się w ich domu, by podpisać umowę, rodzina musiała podjąć trudną decyzję. Mimo początkowych oporów zgodzili się na udział córki w projekcie – choć, jak się później okazało, nie na długo.
Angaż w serialu wiązał się dla młodej aktorki z wieloma niedogodnościami. Wymagająca charakteryzacja, codzienne godziny zdjęciowe oraz brak zrozumienia ze strony rodziny sprawiły, że z czasem rola zaczęła być dla niej bardziej obciążeniem niż przygodą. Grażyna wspominała, że przygotowania do zdjęć – w tym doczepiane warkocze i uporczywe fryzury – były bolesne i męczące. Wspierała ją wówczas charakteryzatorka, która pod koniec dnia przynosiła jej ulgę, polewając skórę głowy wodą brzozową.
youtube.com
Grażyna Woźniak odeszła z serialu przez komplikującą się sytuację rodzinną
Sytuacja w domu również miała wpływ na jej decyzję o odejściu. Rozwód rodziców, wyjazd ojca do Iraku oraz emigracja matki do Francji sprawiły, że młoda dziewczyna została sama w Warszawie. Choć próbowała odnaleźć się w aktorstwie, ostatecznie porzuciła marzenia o ekranie. Ukończyła studia z zakresu handlu zagranicznego, a później wyjechała na dekadę do Francji, gdzie pracowała jako tłumaczka i negocjatorka.
Po powrocie do Polski ułożyła sobie życie prywatne. Została matką, a opieka nad często chorującym synem stała się dla niej najważniejszym zadaniem. Mimo wielu trudnych chwil dziś z dumą mówi o swojej rodzinie i nie żałuje decyzji o odejściu z aktorstwa. Choć jej czas w świetle reflektorów był krótki, jego echo brzmi do dziś.