Minął już rok od wyjątkowego dnia w życiu syna Krzysztofa Rutkowskiego i Mai Rutkowskiej – uroczystości pierwszej komunii świętej, która odbiła się szerokim echem w mediach. Choć tamto wydarzenie zapamiętano głównie z powodu ogromnego rozmachu i prezentów rodem z hollywoodzkiego filmu, teraz rodzina postanowiła podejść do rocznicy znacznie spokojniej – ale i tak nie obyło się bez błysku fleszy.
Krzysztof Rutkowski junior i jego rocznica pierwszej komunii
Z okazji rocznicy pierwszej komunii swojego syna Krzysztofa juniora, Rutkowscy zaprosili do domu ekipę programu „Halo tu Polsat”, by w kameralnym gronie wspomnieć ważny dzień. Rutkowscy znani z umiarkowania niczym tygrys z weganizmu, zapewnili, że tym razem obchodzą rocznicę skromnie.
W gronie rodzinnym pozostawiamy sobie ten czas absolutnie dla siebie. My też czasami chcemy być tylko ze sobą.
- ogłosił Krzysztof Rutkowski senior, najwyraźniej nie zauważając, że do ich "prywatnego" świętowania właśnie dołączyła telewizja. Ale może rzeczywiście to dla nich intymność.
Maja Rutkowska zaznaczyła, co w tym dniu jest dla nich najważniejsze.
Najważniejsza oczywiście dzisiaj jest wizyta w kościele i po raz kolejny przyjęcie tutaj komunii świętej, Krzysiu jest bardzo szczęśliwy.
instagram.com/majaplich
Krzysztof Rutkowski junior chwali się autami
Aleksander Sikora skierował w trakcie wywiadu kilka pytań do samego Krzysia. Nie mogło zabraknąć tematu, który rok wcześniej wzbudził niemałą sensację – prezentów komunijnych. Chłopiec z dumą zaprezentował swoje dwa auta
No to tak, tym jeżdżę tutaj na placu, a tym na torze.
- mówił lakonicznie, ale z wyraźną dumą.
Rodzina Rutkowskich nie tylko wspominała ubiegłoroczne wydarzenia, ale też zdradziła plany na najbliższą przyszłość – wśród nich rodzinny wyjazd do Grecji. Bo nic tak nie podsumowuje rocznicy komunii, jak opalanie się wśród ruin starożytności, po roku obfitującym w duchowe refleksje i testy prędkości na minitorze.
Całe spotkanie odbywało się pod czujnym okiem ochrony, która dodawała uroczystości nieco filmowego charakteru. I choć tym razem było mniej przepychu, a więcej rodzinnego ciepła, to Rutkowscy po raz kolejny pokazali, że lubią celebrować życie na własnych zasadach.