„Mama, smoczek!” – intymny dziennik młodej matki

„Mama, smoczek!” – intymny dziennik młodej matki

Książka „Mama, smoczek!” to intymny dziennik świeżo upieczonej matki. Małgosia jest kobietą światłą, rozsądną i… bezgranicznie przerażoną! Właśnie została mamą i musi poradzić sobie nie tylko z absorbującym noworodkiem, ale także z mężem, którego zaczyna podejrzewać o bezprzykładny romans. Pierwszy rok macierzyństwa jest jak tor przeszkód, a bajkowe wyobrażenie o słodkim rodzicielstwie legło w gruzach.

Bywa śmiesznie (do łez!) i strasznie. To rok walki z depresją, lękiem – wbrew pozorom wcale niepozbawiony poczucia humoru i dystansu do siebie i świata. To też rok radości, przemiany wewnętrznej, odkrywania nowych form bliskości oraz wszystkiego co ważne: partnerstwa w związku, samorealizacji, przyjaźni i poczucia bezpieczeństwa... Małgosię czeka trudne zadanie – nie dać się zwariować! Czy jej się uda? – dowiesz się tego z książki „Mama, smoczek!”

Wczoraj, pierwszy raz od roku, rozmawiałam przez telefon z Krzysią – promotorką mojej pracy doktorskiej. Powiedziałam, że nie czuję, że jestem matką, bo dziewięć miesięcy ciąży nie wystarczy, żeby z dnia na dzień nią się stać. Jeszcze miesiąc po porodzie tuliłam Rumpelka przy karmieniu, głaskałam po puchatej główce i mówiłam: „To JA jestem twoją mamusią…”, na wypadek gdyby tego jeszcze nie wiedział i przyczepiał się do maminej piersi wiedziony tylko instynktem. W szkole rodzenia moja przyjaciółka Anka opowiadała mi, że wpadła jej w ręce kiedyś książeczka dla matek w połogu, po rosyjsku, wydana jeszcze za króla Ćwieczka, w czasach ZSRR. Tam czarno na białym było napisane, że dziecko samo wybiera sobie rodziców jeszcze przed poczęciem. Chciałam upewnić Rumpelka, że dobrze trafił. Zwierzyłam się też Krzysi, że kiedy patrzę na inne matki, spacerujące z wózkami po osiedlowych alejkach, nie czuję, żeby cokolwiek mnie z nimi łączyło. Czy naprawdę wyglądam jak one: maszerująca z wózkiem dzień w dzień bez względu na pogodę, pomiędzy karmieniami, zahaczając o sklepy z żywnością ekologiczną? Bo wydaje mi się, że jestem jedyną matką na świecie. Że moja więź z synem jest wyjątkowa. Że tworzymy osobny gatunek. Krzysia powiedziała, że mam natychmiast wstać, usiąść przy biurku i to wszystko zapisać. Że mój sporadycznie tworzony blog, który jest jedynie zapisem małych form literackich, nie wystarczy, by przekazać innym, na czym polega moje doświadczenie macierzyństwa. Powiedziała: Małgosiu, marsz do biurka! Mówisz i masz, Krzysiu. (fragment książki „Mama, smoczek!”).

Magda Fres jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz gender and culture studies w Central European University w Budapeszcie. Na swoim koncie ma już dwie powieści – „Bulgur” i „Do piekła kuchenną windą”.

Najnowsza książka Magdy Fres, „Mama, smoczek!”, została wydana nakładem Prószyńskiego i S-ki. Można ją nabyć na stronie: www.ksiegarnia.proszynski.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Obserwuj styl.fm na:

Google News