Większość z nas pamięta czas, kiedy to sporem o córkę Anny Samusionek i Krzysztofa Zubera żyła cała Polska. Wtedy na drodze aktorki stanął gruziński książę, który mocno wspierał aktorkę w tym trudnym dla niej czasie. Padły deklaracje, że to miłość na zawsze, jednak życie potoczyło się inaczej.
Anna Samusionek i Jerzy Czarkwiani
Swego czasu Anna Samusionek przeszła psychiczne piekło. Krzysztof Zuber był drugim mężem aktorki po Pawle Burczyku. To właśnie z Krzysztofem toczyła batalię o ich córkę, na której skutek dziewczynka trafiła na jakiś czas do domu dziecka. Los tak sprawił, że w tym trudnym dla aktorki czasie pojawił się na jej drodze gruziński książę Jerzy Czarkwiani. Para zakochała się w sobie, a mężczyzna okazał się dla Anny bardzo dużym wsparciem.
AKPA
Miało być na zawsze, a tu nagle ich związek się zakończył
Zakochani byli wpatrzeni w siebie, jak w obrazek. Wszystko wskazywało na to, że oboje wreszcie znaleźli upragnioną miłość.
Anna Samusionek w ważnych słowach tak wypowiadała się w wywiadzie dla "Gali":
Jerzy to pierwszy mężczyzna, z którym spotykam się od czasu rozwodu. Pierwszy, któremu zaufałam. [...] Błogi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nareszcie. To coś, za czym od dawna tęskniłam. Nie muszę kontrolować każdego gestu czy słowa, w obawie, że zaraz może wyniknąć z tego awantura.
Książę w tym samym wywiadzie również opowiadał o Annie w superlatywach:
Poznałem kobietę ciepłą, wrażliwą i przede wszystkim mądrą. W żadnym razie nie ma ona nic wspólnego z laleczką Barbie.
Para deklarowała, że ich miłość będzie wieczna, jednak ku zdziwieniu wszystkich nagle okazało się, że Anna Samusionek i Jerzy Czarkwiani już nie są razem. Żadne z nich ani razu ni wypowiedziało się na temat ich nagłego rozstania pozostawiając niedosyt. Wszystko wskazuje na to, że ta tajemnica już nigdy nie zostanie wyjaśniona.