Joanna Moro, znana głównie z tego, że kiedyś zagrała Annę German, postanowiła uraczyć nas swoją życiową filozofią. I okazało się, że oto mamy przed sobą wzór cnót wszelakich, człowieka, który mimo luksusu twardo stąpa po ziemi.
Joanna Moro ze skromności nie przesadza z luksusem
Joanna Moro zwierzała się w "Twoim Stylu", że w przeciwieństwie do „przeciętnego Polaka”, nie musi się zastanawiać, czy kupić droższy ser, czy tanie wino z osiedlowego sklepu. Ona po prostu bierze, co chce. Ale spokojnie, nie popada w dekadencję.
Joanna na przykład nie kupiła Jaguara, bo luksus ma swoje granice. Wystarczy jej basen w apartamentowcu, w którym mieszka. Niech sobie inni frajerzy budują prywatne SPA w ogródku – Joanna wie, że wspólny basen to szczyt rozsądku i klasy. Nie ma co przesadzać.
Na pewno mam więcej niż przeciętny Polak i na więcej rzeczy mogę sobie pozwolić. Idę do sklepu i nie zastanawiam się, czy mogę sobie pozwolić na droższy ser, czy wino. Wygodniej mi się żyje. Nie zaczęłam obrastać w rzeczy. Nie kupiłam Jaguara. Wystarczy mi basen w apartamentowcu, w którym mieszkam. Nie muszę mieć własnego.
- mówiła w wywiadzie dla czasopisma "Twój Styl".
instagram.com/joannamoro.official
Joanna Moro jest normalna i czuje się dobrze z tym, co ma
Całe to jej wyznanie jest jakby wyciągnięte z podręcznika dla bogaczy, którzy chcą udawać, że są tacy „normalni” i „blisko ludzi”. Taka nowoczesna arystokracja, która łaskawie informuje maluczkich, że choć ma więcej, to jednak nie przesadza. No bo przecież mogłaby mieć złoty bidet i diamentową wannę, ale postawiła na umiarkowanie.
I teraz taki przeciętny Kowalski wraca do domu po robocie za minimalną krajową, odpala wiadomości i czyta, jak to Joanna Moro nie musi martwić się o ceny w sklepie. No, to na pewno mu ulżyło. Bo jak wiadomo, nic tak nie poprawia humoru zwykłemu Polakowi, jak świadomość, że celebryci też umieją pohamować swoje zapędy.
Joanna Moro nie ma Jaguara, nie ma też prywatnego basenu, ale za to ma coś cenniejszego – skromność na pokaz i umiejętność mówienia rzeczy, które sprawiają, że aż chce się klasnąć w czoło.