Karol Strasburger pojawił się w "Pytaniu na śniadanie" jako ekspert od narciarstwa. Jego wypowiedź o bezpieczeństwie na polskich stokach oburzyła prowadzącą Katarzynę Dowbor.
Karol Strasburger został ekspertem od narciarstwa
Karol Strasburger zaskoczył ostatnio widzów "Pytania na Śniadanie". Od dawna wiadomo, że prezenter ma duży apetyt na życie, jest przy tym zapalonym tenisistą i narciarzem. Żona Karola Strasburgera zachwyca się 77-letnim mężem. "Ja się starzeję, a jemu się chce wszystko". Tym razem prowadzący "Familiadę" wystąpił w programie śniadaniowym w roli eksperta od narciarstwa.
Mało kto wie, że Strasburger jest właśnie w trakcie pisania książki dla adeptów narciarstwa. Dzieło, które jest już na ukończeniu, ma dotyczyć kwestii bezpieczeństwa na stoku. Zagadnienie to okazało się bardzo bliskie prezenterowi.
Na antenie Strasburger zdradził widzom, że w tym roku zaczął już sezon na narty, lecz nie na polskim stoku - wybrał Włochy, ale mimo to czuł się tam jak w Zakopanem, bo zewsząd słyszał rodzimy język:
We Włoszech rozmawia się po polsku. To jest bardzo dziwne, w związku z tym, że wyłącznie Polacy wyjeżdżają w ten rejon. I słońce było, i śnieg był, co było fajne.
- pochwalił się wrażeniami z wyjazdu. Na to Katarzyna Dowbor zauważyła, że w Polsce także są piękne góry. prowadzący "Familiadę" nie dał się jednak przekonać do zmiany opinii, która okazała się niezbyt przychylna dla naszych stoków.
Góry mamy, to prawda, ale ich jest mało a dużo ludzi. I jest niebezpiecznie. Myślę, że to temat, o którym warto by powiedzieć dwa słowa. Chciałoby się powiedzieć, że trup się ściele gęsto, żartując.
- dowcip Karola jak zwykle był niezrównany.

Katarzyna Dowbor oburzona słowami Strasburgera o polskich stokach
Katarzyna Dowbor na słowa Karola Strasburgera zareagowała niemałym zaskoczeniem, a wręcz oburzeniem. Nie zgodziła się z opinią narciarza i zwróciła uwagę, że nie powinien w tej sposób uogólniać sprawy.
Ten jednak próbował się wytłumaczyć ze swoich słów. Wypowiedź Karola Strasburgera nie miała na celu deprecjonowanie polskich stoków. Prezenter chciał zwrócić uwagę na ważne kwestie bezpieczeństwa, które - jego zdaniem - u nas są zaniedbywane, a zachowanie narciarzy i snowboardzistów pozostawia wiele do życzenia:
Chodzi o brak rozsądku. Pierwsza rzecz, coraz więcej młodych ludzi jeździ słuchawkach. Mają muzykę w głowie, brak świadomości tego, co się dzieje dookoła. Druga rzecz, apel do deskarzy, którzy siadają sobie w poprzek stoku, gdzie popadnie. Nie róbcie tego, kochani. Kolejna sprawa, gdy włączamy się do ruchu, stańmy z boku, popatrzmy, czy z góry ktoś nie jedzie.
- spuentował wypowiedź 77-letni narciarz.