Maryla Rodowicz wystąpiła podczas "Wielkiego Kolędowania z Polsatem", wywołując nieoczekiwaną burzę w sieci. Wszystkiemu winna jest jej nowa aranżacja kolędy, która oscylowała między jamajskim reggae a funkowym groove'em. Fani nie byli zachwyceni.
Maryla Rodowicz - "Wielkie Kolędowanie z Polsatem"
Jak co roku stacja Polsat zorganizowała "Wielkie Kolędowanie z Polsatem". Tym razem jednak atmosfera świątecznej radości i spokoju została zakłócona przez nieoczekiwaną burzę w sieci, którą wywołała Maryla Rodowicz we własnej osobie.
Gdy piosenkarka zaprezentowała światu swoją odważnie egzotyczną wersję kolędy "Pójdźmy wszyscy do stajenki", nikt nie spodziewał się takiej niespodzianki. Choć pierwsze takty kolędy brzmiały dość znajomo, po chwili dołączyły do nich dźwięki przypominające gitarowy groove i jamajskie bębny, których nie powstydziłby się sam Bob Marley.

Maryla Rodowicz nie zachwyciła interpretacja kolędy "Pójdźmy wszyscy do stajenki"
Choć publiczność w Kościele na Skałce grzecznie biła brawo, internauci nie mieli już tyle cierpliwości. Gdy Polsat opublikował na swoich mediach społecznościowych filmik, jak Maryla Rodowicz śpiewa "Pójdźmy wszyscy do stajenki", w komentarzach aż zawrzało.
Co oni robią z tymi kolędami? Niedługo to zaczną rapować do nich.
- napisał oburzony użytkownik TikToka.

Gdyby Bob Marley śpiewał na kolędowaniu z Polsatem, to by to właśnie tak brzmiało.
- ironizował inny.
Jak można tak spierd***ić tak piękną kolędę. Ta aranżacja to dramat. Profanacja.
- skwitował użytkownik Facebooka.
tiktok.com/@polsat
Niektórzy widzowie zauważyli, że od kilku lat telewizyjne kolędowanie coraz bardziej przypomina eksperymentalny festiwal muzyczny. Tradycyjne dźwięki skrzypiec i organów ustępują miejsca syntezatorom, a wokaliści prześcigają się w dodawaniu kolędom "nowego charakteru".