Anna Powierza, czyli niezapomniana Czesia z "Klanu", właśnie świętuje 46 urodziny. Chociaż los dał jej niejedną szansę na miłość, ślub nigdy nie doszedł do skutku. Bywała zakochana, miała pierścionki zaręczynowe, ale na ślubny kobierzec jakoś nie udało się jej dotrzeć. No cóż, czasem życie ma własne plany.
Anna Powierza i jej pierwsze historie miłosne
Pierwsza wielka miłość Anny Powierzy zdarzyła się jeszcze w liceum. Szkolny kolega skradł jej serce na trzy lata. Niestety, młodzieńcze uczucie się wypaliło, a oni doszli do wniosku, że lepiej będzie zostać tylko przyjaciółmi. Bez dramatu, bez kłótni – ot, rozeszli się spokojnie, zanim mogło się zrobić nieprzyjemnie.
Kiedy Anna zaczęła być rozpoznawalna dzięki "Klanowi", pojawił się kolejny mężczyzna, który wydawał się tym jedynym. Było cudownie, planowali ślub, ale życie okazało się brutalne. Miała zaledwie 21 lat, kiedy jej narzeczony zginął w wypadku samochodowym. To był ogromny cios, który na długo pozostawił ślad w jej sercu.

Anna Powierza nigdy nie wyszła za mąż
Choć Anna wciąż się zakochiwała, to nie wyszła za mąż. Kolejno na jej drodze stanął Marcin Ziębiński, reżyser starszy od niej o ponad 10 lat. Był blisko jej wyobrażenia o idealnym partnerze.
Jest mężczyzną bardzo bliskim mojemu wyobrażeniu o idealnym kandydacie na męża. Chciałabym iść przez życie obok niego.
- mówiła w "Echu Dnia".
Szybko zaczęli planować ślub, a nawet urządzali wspólne mieszkanie. Wszystko zmierzało do szczęśliwego finału, ale nagle nastąpił koniec. Zamiast wesela, było rozstanie. To Anna podjęła decyzję o zerwaniu zaręczyn, lecz do dziś nie zdradziła, co się wtedy wydarzyło. Czasem tak po prostu bywa – serce decyduje za nas.
Po tej historii aktorka na jakiś czas odpuściła randkowanie. Wydawało się, że los się do niej uśmiechnął, kiedy poznała Łukasza Dylińskiego. W 2014 roku urodziła im się córka. Ale niestety, to wciąż nie był ten jedyny. Dwa lata później para się rozstała.
Pięć lat temu Anna znowu dała znać, że jest zakochana "do utraty tchu". Nie kryła radości i zapewniała, że znalazła faceta idealnego na męża.
Gdyby ukochany zapytał, czy chcę za niego wyjść, nawet w środku nocy wyrwana z głębokiego snu, odpowiedziałabym, że tak. Bo to jest wyjątkowy mężczyzna. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to miłość mojego życia.
- z entuzjazmem mówiła w "Dzień Dobry TVN".
Jednak i tym razem bajka się skończyła, zanim zaczęła się na dobre. "Wyjątkowy mężczyzna" zniknął z jej życia szybciej, niż się pojawił.
Dziś Anna Powierza twierdzi, że najważniejsze jest to, żeby być szczęśliwą na własnych zasadach. Tego w dniu urodzin życzymy aktorce.