W polskim show-biznesie nikt nie przyciąga uwagi tak skutecznie jak Doda. Tym razem poruszyła temat karmienia mlekiem matki w miejscach publicznych. Choć sama nie ma i nie zamierza mieć dzieci, zrobiła to w swoim stylu — dosadnie i kontrowersyjnie.
Doda o karmieniu mlekiem matki
Doda to wokalistka, która nie boi się mieć swojego zdania. W przeciwieństwie do wielu kobiet Dorota Rabczewska szczyci się tym, że nie ma i nie chce mieć dzieci. W grudniu ubiegłego roku Doda opowiedziała o bezdzietności z wyboru i raz na zawsze wyjaśniła, dlaczego nie chce mieć dzieci.
Od początku wiedziałam, że nie chcę mieć dzieci i nigdy ich mieć nie będę. I co roku zmieniały się tylko opinie ludzi z zewnątrz. Na początku, "że mi się zmieni, a że jestem za młoda, a że jeszcze nie znalazłam partnera dobrego, a że muszę skończyć karierę". A ja tylko przewracałam oczami, już miałam zakwasy gałek.
- przyznała Doda w podcaście "Dodaphone".
I choć sama zainteresowana otwarcie mówi, że nie ma instynktu macierzyńskiego, nie przeszkadza jej to, by wypowiadać się na temat karmienia bobasów.

Doda — karmienie w miejscach publicznych
Doda rozpętała istną burzę, gdy postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami na temat karmienia piersią w wywiadzie dla "Pomponika":
Nie wiem też, czy ludzie się czują okej w momencie, w którym ktoś nie zasłania się, karmiąc swoje dziecko [...], bo jednak jest to część intymna kobiety i rozumiem, że dziecko jest głodne, ale jest milion innych sposobów, żeby się zasłonić czy pójść w inne miejsce, a nie powodować, by wszyscy patrzyli.
Temat wrócił jak bumerang, gdy na Instagramie opublikowała zdjęcie w skórzanych paskach ledwo zakrywających jej wysportowane ciało. Doda zauważyła, że publiczne karmienie może wzbudzać niezdrowe emocje u degeneratów:
Gdyby kobiety miały świadomość, ile zboczeńców i zdeprawowanych ludzi widok niemowlęcia ssącego, czy sutka, nie tyle obrzydza, ale wzbudza chore emocje, to same by zrozumiały, żeby chronić siebie i dziecko.