Agata Kulesza bardzo przeżyła rozwód ze swoim wieloletnim partnerem. Ostatnie lata małżeństwa były dla niej gehenną, a po wyczerpującej sprawie rozwodowej aktorka musiała jeszcze odzyskać mieszkanie, które kiedyś zajmowała razem z byłym już mężem. Mimo wielu złych wspomnień, zdecydowała się wrócić i zacząć od nowa.
Agata Kulesza wróciła do dawnego mieszkania na Mokotowie
Agata Kulesza to jedna z najpopularniejszych polskich aktorek. Bohaterka "Idy" i "Skazanej" nie miała łatwego życia. Z byłym mężem Marcinem Figurskim (operatorem filmowym) rozwiodła się po 14 latach małżeństwa. Para była ze sobą w sumie przez blisko ćwierć wieku, mają dorosłą już córkę Mariannę.
W 2019 roku media donosiły, że w małżeństwie Kuleszy bardzo źle się dzieje. Pisano nawet o założeniu Niebieskiej Karty, ponieważ mąż aktorki przejawiał wrogie nastawienie. Kulesza ma za sobą wyczerpującą sprawę rozwodową, która była dla niej bardzo trudnym przeżyciem. Choć rozwód orzeczono w październiku 2020 roku, aktorkę czekała jeszcze długa droga do podziału majątku i odzyskaniu mieszkania.
Okazuje się, że ostatecznie Agata Kulesza wyszła z tej sprawy zwycięsko i mogła wrócić do starego mieszkania na Mokotowie:
Niedawno, po dłuższej nieobecności, wróciłam do domu na Mokotowie. Mam za sobą trudne osobiste doświadczenia. Miałam do czynienia ze złymi ludźmi i jestem ostrożniejsza, mniej ufna. Także twardsza. Z drugiej strony obudziła się we mnie nowa wrażliwość. Rano wcześniej wstaję, obserwuję ptaki. Próbuję nauczyć się ich nazw.
- zwierzyła się aktorka w najnowszym wywiadzie dla "Twojego Stylu".
Agata Kulesza wyszła na prostą. Trudne przeżycia ją umocniły
Agata Kulesza przyznała również, że trudne przejścia i emocje zmieniły wiele w jej nastawieniu. Sprawiły, że zwolniła tempo i bardziej docenia naturę, która ja otacza:
Przyroda stała się moim azylem. Dzięki temu czuję, że pęd życia mniej mnie dotyczy.
- wyznała w "Twoim Stylu".
Aktorka jasno patrzy w przyszłość. Jest dumna ze swojej córki Marianny, a ostatnio znalazła bratnią duszę. Agata Kulesza znów jest szczęśliwa i promienieje! "Miłość unosi ją nad ziemią".
52-latka przepracowała minione, złe wydarzenia ze swojego życia. Stanowiły one dla niej trudną lekcję, ale wykuły jej charakter:
Nie rozpamiętuję, nie płaczę, nie czuję żalu. Zależało mi na tym, żeby wyciągnąć wnioski i ruszyć do przodu, a nie utknąć a przeszłości. Mam refleksję: dobrze wykorzystałam czas zawirowań życiowych. Widocznie potrzebowałam tak silnych bodźców, żeby zacząć inny rodzaj pracy nad sobą. Teraz trudno wyprowadzić mnie z równowagi - niektórzy próbują, ale się nie udaje
- podsumowuje Kulesza.