Karolina Korwin Piotrowska słynie ze stanowczych poglądów i niezwykłej odwagi w ich wyrażaniu. Teraz zwróciła się do ekipy rządzącej i wypomina im brak zmian, które tak szumnie zapowiadali. Chodzi o związki partnerskie i prawa osób LGBT+.
Karolina Korwin Piotrowska o obozie rządzącym
Karolina Korwin Piotrowska od lat nie boi się wyrażać swoich poglądów i zwracać się nawet do najważniejszych osób w państwie. Jej cięty język, bezkompromisowość i odwaga już nie jednemu dały się we znaki. Tym razem publicystka i dziennikarka zwróciła się do Donalda Tuska i obozu rządzącego.
W sobotę odbyła się Parada Równości w Warszawie. Nie zabrakło Ślicznego Rafała i tłumu gwiazd, a wydarzenie zainspirowało Karolinę Korwin Piotrowską do przypomnienia obietnic wyborczych dotyczących osób LGBT+. Dziennikarka na swoim Instagramie napisała dość dosadnie:
TO KIEDY TE ZWIĄZKI PARTNERSKIE? Jak myślicie?
Droga koalicjo, może czas ruszyć zady, zamiast latać po telewizjach, wywiadów udzielać, do roboty się wziąć? I może wbijcie sobie do tych politycznych łbów, że związki partnerskie dotyczą wszystkich? Każdej orientacji. Mamy 2024 i czy możemy już przestać wsadzać ludziom ręce w gacie i pytać, kto z kim śpi?

Oberwało się też Andrzejowi Dudzie
Karolina Korwin Piotrowska we wspomnianym wpisie dokładnie przytoczyła statystyki dotyczące poparcia związków partnerskich. Swoją publikacją wywołała nie lada dyskusję. Jej obserwatorzy wyciągnęli jeszcze jedną kwestię związaną z tematem. Niektórzy sugerują wprost, że za rządów Andrzeja Dudy ten projekt i tak nie przejdzie:
Może poczekajmy, aż Adrian w końcu zniknie. Przecież wiadomo, że Pan DługoPIS nie podpisze.
Naprawdę nie ma teraz sensu, żeby tę ustawę wprowadzać pod obrady Sejmu, bo Anżej po pierwsze i tak ją zawetuje (a na odrzucenie weta nie ma szans), a po drugie będzie miał kolejny pretekst to bluzgania jadem pod adresem LGBTQ, co kolejny raz zjednoczy jego elektorat. Trzeba się zastanowić, czego tak naprawdę chcemy: USTAWY, która wejdzie w życie po - miejmy nadzieję - przegranych przez PiS wyborach prezydenckich, czy kolejnej AWANTURY o tę ustawę, która zjednoczy pisowski beton i da jej asumpt do hejtu na mniejszości seksualne.
Reklama
Obserwując coraz gorliwszą dyskusję w przestrzeni medialnej, dotyczącą uregulowania praw mniejszości seksualnych można mieć pewność, że tej sprawy nie da się kolejny raz zamieść pod dywan. Tym razem zbyt wiele osób mówi jednym głosem.