Caroline Derpienski nie chce, by jej profile na mediach społecznościowych przemieniły się w szyld reklamowy i zaatakowała polskie marki, które zamiast pozwolić influencerom godnie zarabiać, proponują współpracę barterową. Zdradzamy szczegóły!
Influencer to też praca? Derpienski nie ma wątpliwości
Caroline Derpienski, pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz otrzymała propozycję współpracy z marką, w której ofercie znajdują się stroje kąpielowe. Nie ma się co dziwić, zgrabne kształty celebrytki w połączeniu z potężnymi zasięgami (7,6 mln obserwujących) mogą przynieść rozpoznawalność tego typu firmie.
Na swoim Instagramie udostępniła ostrą wiadomość, którą przesłała w odpowiedzi na otrzymaną propozycję barteru:
Dlaczego wszyscy w Polsce chcą, żeby influencerzy reklamowali ich produkty za darmo? Influencerzy też płacą rachunki i nauczcie się w końcu, że praca nigdzie na świecie nie jest za darmo, a zyski, jakie macie z reklamy z influ są ogromne, a nic w zamian nie dajecie oprócz szmat.

Caroline Derpienski krytykuje polskie standardy
Derpienski nie kryje oburzenia i podkreśla, że w Stanach Zjednoczonych standardy są zupełnie inne:
Nauczmy w końcu polskie firmy, że nie można wykorzystywać kreatorów. To jest jeden z głównych powodów, dlaczego ja w ogóle nie chcę ani grosza zarabiać w Polsce. W Stanach nie ma takiego problemu, już w pierwszej wiadomości firmy dają do zrozumienia, że chodzi o płatną współpracę [...]
A Wy co uważacie na ten temat? Czy bycie influencerem powinno być traktowane jako normalny zawód?