Harrison Ford pojawił się na słynnym festiwalu filmowym w Cannes. Aktor nie mógł powstrzymać łez podczas odbierania Honorowej Złotej Palmy. Publiczność przywitała go owacjami na stojąco.
Nieśmiertelny Indiana Jones
Harrison Ford, który w tym roku skończy 81 lat, spełnił właśnie swoje marzenie. A marzył o tym, żeby do osiemdziesiątki jeszcze raz zagrać swoją rolę życia, która przyniosła mu sławę i pieniądze – Indianę Jonesa. Przygody awanturniczego profesora archeologii i poszukiwacza przygód królują na srebrnym ekranie od 1981 roku, kiedy w kinach pojawiła się pierwsza część serii "Poszukiwacze Zaginionej Arki".
W sumie Harrison Ford zagrał Indianę Jonesa pięć razy – a jeszcze w tym roku, w wakacje, będzie miała premiera ostatnia część serii – "Indiana Jones i artefakt przeznaczenia". Co prawda twórcy filmu musieli odmłodzić Forda w niektórych scenach, ale aktor i tak jest dumny ze swojej roli.

Harrison Ford w Cannes
W związku z pokazem specjalnym nowej części Indiany Jonesa Harrison Ford pojawił się na festiwalu filmowym w Cannes. Na Lazurowe Wybrzeże wybrał się razem ze swoją, młodszą o 22 lata, żoną – Calistą Flockhart. Para z uśmiechem pozowała na czerwonym dywanie.
Przed pokazem filmu "Indiana Jones i artefakt przeznaczenia", Ford został nagrodzony Honorową Złotą Palmą. Podczas wręczania nagrody publiczność miała okazję zobaczyć montaż najsłynniejszych ról aktora.
Jestem niezwykle poruszony. Mówią, że przed śmiercią widzi się przed oczami migawki ze swojego życia. Mnie właśnie życie przeleciało przed oczami – może nie całość, ale jego wielka część
- powiedział 80-latek.
Po projekcji ostatniej części "Indiany Jonesa" publiczność zafundowała odtwórcy głównej roli 6-minutową owację na stojąco. Harrison Ford nie był w stanie ukryć wzruszenia – co uważniejsi mogli dostrzec na jego twarzy łzy.
Zobaczcie w naszej galerii, jak w Cannes prezentował się Harrison Ford!