Reklama
Sposób na malucha
Poniedziałek, 21 listopada 2011
Sposób na malucha
7/10
Opiekowałam się trójką chrześniaków, a obecnie wychowuję swojego synka. Wiem jedno, albo trzeba mieć anielską cierpliwość, albo znaleźć sposób by ujarzmić złoszczącego się malucha.
Mojego dwulatka rozsadza energia oraz burza emocji, z którymi nie zawsze sobie radzi. Przeważnie zanim nastąpi wybuch znam przyczynę jego frustracji, co nie oznacza, że za każdym razem udaje mi się zapobiec "demonstracji". Przeważnie czuję się jakbym stała przy tykającej bombie zegarowej,która i tak w końcu wybuchnie. Siła perswazji w obliczu "nie takiego jedzenia", "nie takiego koloru autka" czy "nie tej bluzki" nie ma szans na trafienie do rozżalonego na cały świat małego adresata. Co robię kiedy mój rozczarowany życiem syn zaczyna głośno "lamentować" (głośne buczenie okraszone krokodylimi łzami). "Jestem silna. Jestem jak drzewo, uginam się pod naporem burzy, ale trwam. Eureka!" Pomyślałam, przy jednym z wybuchów niepohamowanego żalu i... zaczęłam udawać drzewo.
Stanęłam w rozkroku wyciągnęłam ręce w górę i zaczęłam szumieć kiwając się na boki. Lament ustał w mgnieniu oka. "To działa" cieszyłam się :) No tak, ale to był element zaskoczenia i było to rok temu, ale nadal działa. Syn po prostu wie, że kiedy "pojawia się drzewo" nie skutkują lamenty. Drzewo szumi, jest burza, rozwiewa chmurki... "oj deszszszszszczyk pada (łzy)...jeszcze deszszszszszczyk pada? Chyba będę musiała wyciągnąć kaloszszszszszki" Przeciągam "sz" i szszszszumię. Syn nauczył się uspakajać. Później biorę go na kolana i tłumaczę, głaszczę i całuję. Mój mały nerwusek i ja, jego mama silna jak drzewo :)
Iwona S.
Reklama
Dziękujemy za Wasze zgłoszenia w konkursie. Przyszło ich naprawdę bardzo dużo. Ale wreszcie udało nam się wybrać te najciekawsze. Jedne nas wzruszyły inne rozbawiły ale na pewno każdy z tych sposobów kiedyś Wam się przyda.
Reklama
Zobacz kolejne zdjęcia: Sposób na malucha