Quantcast

Maja Bohosiewicz zdradza szczegóły swojego wesela. W dniu ślubu była tak chora, że leżała pod kroplówką!

Maja Bohosiewicz zdradza szczegóły swojego wesela. W dniu ślubu była tak chora, że leżała pod kroplówką!

Maja Bohosiewicz zdradza szczegóły swojego wesela. W dniu ślubu była tak chora, że leżała pod kroplówką!

instagram.com/majabohosiewicz

Ślub i wesele Mai Bohosiewicz był bardzo nietypowy, a dla wielu Panien Młodych spełnieniem największego koszmaru. Wszystko przez to, że kobieta wychodziła za mąż, chorując na rotawirusa, który zdziesiątkował jej rodzinę. Oprócz tego aktorka tak się źle czuła, że przez prawie całe wesele spała w pokoju obok.

Reklama

Związek i zaręczyny Mai Bohosiewicz

Maja Bohosiewicz nie mogła doczekać się zaręczyn i ślubu, jednak do tego wcale jej partnerowi się nie spieszyło. Pomimo usilnych starań ze strony kobiety, jej ukochany wcale nie chciał się oświadczyć. To się nie zmieniło nawet wtedy, kiedy zaszła w ciążę. Maja Bohosiewicz była zła na ukochanego o to, jednak wreszcie się jej oświadczył tuż po porodzie, kiedy ona była otumaniona i pod działaniem morfiny. Maja Bohosiewicz przyznała, że niewiele z tego pamięta. Niestety pierścionek, jaki dla niej wybrał jej ukochany, również nie spełniał jej oczekiwań, gdyż był za skromny i mały, więc kazała mężczyźnie go wymienić, co zrobił dopiero rok po ich ślubie. Gwiazda wyszła za mąż za Tomasza Kwaśniewskiego, z którym ma dwoje dzieci. Jednak para miała wziąć ślub znacznie wcześniej, aniżeli się to w końcu wydarzyło. Ich pierwotna data ślubu była ustalona na lato, a przyjęcie miało się odbyć w remizie, czego zarówno ona, jak i jej ukochany bardzo chcieli. Jednak miejsce ślubu nie spodobało się ich rodzinom, przez co narzeczeni ulegli presji. Ostatecznie ich wybór padł na warszawski lokal, zlokalizowany obok rynku, a termin ustalono półtora miesiąca przed ślubem, który odbył się w Sylwestra.

Maja Bohosiewicz w rozpuszczonych włosach Instagram.com/majabohosiewicz/

Ślub i wesele Mai Bohosiewicz

Z perspektywy czasu Maja Bohosiewicz żałuje, że zdecydowała się na ten termin, ponieważ cała usługa z racji Sylwestra była prawie dwukrotnie droższa, niż w zwykłe dni. Oprócz tego goście nie za bardzo byli zadowoleni z tej daty. Pojawiły się również problemy z dotarciem do lokalu, ponieważ ulice zostały zamknięte na Sylwestra w Warszawie. Kilka dni przed ślubem w święta rodzina narzeczonych zaraziła się rotawirusem. Przez to wielu gości zabrakło na jej ślubie, a ona sama zachorowała w dniu ślubu. W tym dniu kobiecie przestało zależeć na fryzurze, makijażu i całym weselu, gdyż tak źle się czuła, że miała podłączoną kroplówkę, by przetrwać ten dzień. Do ślubu kobieta szła ze złotą torebką, która miała być ratunkiem w przypadku pojawienia się torsji. Całe wesele kobieta przeleżała albo przespała, a imprezę zna tylko z opowieści. Miała dwie suknie, pierwszą długą z tiulu, którą szybko ściągnęła z powodu złego samopoczucia, a drugą krótką i wygodną. Nad całym ślubem i weselem czuwała weeding plannerka, która zorganizowała przyjęcie.

W galerii znajdziecie szczegóły dotyczące jej wieczoru panieńskiego.

Maja Bohosiewicz poprosiła siostrę, by była jej świadkową.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama