Quantcast

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat. Pokazała stare zdjęcia: "Gruba. Ohydne ramiona, brzuch, uda, cycki za nisko, tyłek płaski, usta za wąskie." - pisze o sobie

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat. Pokazała stare zdjęcia: "Gruba. Ohydne ramiona, brzuch, uda, cycki za nisko, tyłek płaski, usta za wąskie." - pisze o sobie

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat. Pokazała stare zdjęcia: "Gruba. Ohydne ramiona, brzuch, uda, cycki za nisko, tyłek płaski, usta za wąskie." - pisze o sobie

www.instagram.com/dotindotin/

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat. Z tej okazji opublikowała na Instagramie sporo archiwalnych zdjęć. Choć widać na nich naprawdę piękną kobietę, ona wcale wówczas tak o sobie nie myślała. Oprócz fotek, zdecydowała się wrzucić również długi opis, w którym opowiedziała o swoich ówczesnych kompleksach.

Reklama

Dorota Szelągowska miała problemy psychiczne

Niedawno Dorota Szelągowska wyznała, że swego czasu miała pewne problemy związane z jej psychiką:

Ja sama miałam wiele lat temu nerwicę lękową i miesiącami nie wychodziłam z domu. Miałam non stop ataki paniki. Miałam psychiatrę, rodzinę i terapeutę za sobą, ale wiem, co to znaczy, kiedy jesteś bezsilny wobec siebie, kiedy nie możesz złapać nadziei.

Najwyraźniej to wyznanie pomogło jej otworzyć się na kolejne. Okazuje się, że Dorota Szelągowska nie zawsze patrzyła na siebie pobłażliwym okiem.

uśmiechnięta Dorota Szelągowska w białym podkoszulku https://www.instagram.com/dotindotin/

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat. Z tej okazji opublikowała archiwalne zdjęcia i zdecydowała się na takie wyznanie:

Z okazji swoich 41 urodzin, umieszczam tu zdjęcia siebie około 30 letniej. I chcę żebyście wiedzieli, że ta dupejra ze zdjęć, uważała się za jeden z najmniej atrakcyjnych okazów stąpających po ziemi.

Po pierwsze obrzydzeniem napawały mnie rozstępy, które niczym łuski nosiłam pod ubraniem, martwiąc się że jakiś mocniejszy podmuch wiatru ukaże straszną prawdę i zostanę uznana za człowieka jaszczura. W swoich oczach byłam też gruba. Ohydne tłuste ramiona, brzuch, uda. Cycki za nisko, tyłek płaski, usta za wąskie. Jezusie, jak ja siebie nie lubiłam.


Teraz gdy co jakiś czas ajfon strzela mi przypominajkę, to mnie też strzela wiadomo co. Ale ambiwalentnie. Z jednej strony- och jakże chciałabym znowu tak wyglądać! Z drugiej- ile ja zmarnowałam czasu w życiu… Mając 10 lat i jakieś 15 kg więcej, te same rozstępy i usta, a resztę jeszcze niżej, łącznie z zarysem szczęki który zanika, pałam do siebie gorącym uczuciem.

Co się zmieniło poza tym, co ewidentnie na gorsze? Otóż dotarło do mnie, że jedyną rzeczą na którą mam realny i największy wpływ to ja sama. Czyli, że to mój wybór czy siebie lubię czy nie. I że lubić siebie jest po prostu lepiej. Zanim posądzicie mnie o kołczingowy paulokoelizm, spróbujcie spojrzeć na siebie jak na kogoś kogo kochacie bezwarunkowo.

Własne dzieci, najlepszą przyjaciółkę, rodziców. Naprawdę przeszkadza Wam jak są nieidealni? Mają bliznę na twarzy, popełnią jakiś błąd lub niemożebnie przytyją? Kochacie ich wtedy mniej? No właśnie. To tyle i aż tyle. I żeby nie było, automiłość nie wyklucza pracy nad sobą, choć ja nadal stoję w rozkroku nad dylematem - czy bardziej lubię być szczupła i atrakcyjna, czy bardziej lubię jeść. I nadal nie wiem, a tę niewiedzę zagryzam (tak właśnie) ambrozją.
Uściski
Do.
PS Jest jeden kruczek w tym wszystkim, dla którego nie zmieniłabym przeszłości. Poczucie braku atrakcyjności fizycznej sprawiło, że w celu nadrobienia, rozwinęłam inne aspekty własnego ja. O ogólną zajebistość mi chodzi rzecz jasna :)

Nie była co do siebie zbyt łaskawa. Faktycznie wyglądała wówczas źle? Sprawdź w galerii.

Dorota Szelągowska skończyła 41 lat.
Źródło: www.instagram.com/dotindotin/
Reklama
Reklama