Nie żyje Krzysztof Krawczyk. Jeszcze wczoraj zapraszał fanów na swój recital, podsumowujący jego karierę... W Wielką Sobotę opuścił szpital, gdzie walczył z koronawirusem. O śmierci legendy polskiej muzyki poinformował jego przyjaciel i menadżer.
Nie żyje Krzysztof Krawczyk
Muzyk pod koniec marca trafił do szpitala z powodu zakażenia koronawirusem. Choć wyglądało to niebezpiecznie, żona artysty zapewniała, że stan jej męża jest stabilny. W Wielką Sobotę napisał do fanów:
Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają 2 promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Dziękuję za modlitwę i życzenia! Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się wirusowi!
fot. AKPA
Przyczyna śmierci
Jak udało się ustalić portalowi Wirtualna Polska, muzyk nie zmarł przez powikłania spowodowane koronawirusem. O śmierci Krzysztofa Krawczyka powiadomił jego przyjaciel, a ukochana żona Ewa potwierdziła wiadomość o śmierci legendy w rozmowie z serwisem Onet.
Wszystko wskazywało na to, że mimo osłabienia po szpitalu czuje się dobrze. Jego przyjaciel i menadżer tak mówi o ostatnich chwilach muzyka:
Czuł się bardzo dobrze. Razem z żoną cieszyli się wspólnymi świętami, podzielili się jajkiem. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę był w dobrej formie
Niestety w poniedziałkowy poranek zaczął źle się czuć. Osłabł. Ewa Krawczyk natychmiast zadzwoniła po pogotowie. Andrzej Kosmala w rozmowie z "Super Expressem" dodał także:
Z racji tego, że Krzysztof nie miał już koronawirusa, pogotowie zabrało go do szpitala Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi
Zmarł krótko po tym, gdy trafił do szpitala. Z wywiadu, którego udzielił menadżer, dowiedzieliśmy się, że Krzysztof Krawczyk od jakiegoś czasu miał problemy z sercem i płucami. Kosmala nadmienia także, że żona muzyka jest w szoku i nie umie się odnaleźć:
Ewa jest w szoku. Wierzyła, że Krzysztof wróci do zdrowia
Wyrazy współczucia dla rodziny i przyjaciół...
źródło: Super Express