Myka Stauffer i jej mąż to youtuberzy, którzy na swoim kanale pokazują, jak wygląda życie ich rodziny. Małżeństwo ma czwórkę biologicznych dzieci i adoptowanego syna z Chin. Teraz przyznali, że oddali chłopca, bo nie radzili sobie z chorobą, o której nie wiedzieli przed adopcją.
Myka i James Stauffer adoptowali chłopca z Chin
Historia małżeństwa Staufferów i obecnie 4-letniego Huxleya z Chin zaczęła się prawie 3 lata temu. Myka i James zdecydowali się na adopcję międzynarodową. Jak sami twierdzą, wówczas nie mieli pojęcia, że u ich adoptowanego syna zdiagnozowano autyzm.
Myka przyznała, że choroba 4-latka kompletnie ją przerosła i że ponosiła porażkę jako matka. W końcu oboje z mężem podjęli decyzję, która jest dla niektórych kompletnie niezrozumiała — postanowili go oddać. James stanął w obronie żony:
Ciężko mi wyrazić, jak bardzo Myka się starała, ile wysiłku włożyła w pomoc Huxleyowi. Jednak przy adopcjach międzynarodowych czasami wychodzą rzeczy, które nie są podane w dokumentach. Gdy Huxley u nas zamieszkał, okazało się, że ma potrzeby, których wcześniej nie byliśmy świadomi, o których nam nie powiedziano
Zapewniają, że znaleźli mu nowy dom
Jednocześnie para zapewniła, że nie porzuciła chłopca tak po prostu. W filmie opowiedzieli, że znaleźli mu nowy dom i kochających rodziców, którzy lepiej radzą sobie z dzieckiem na spektrum autyzmu:
Dobrze się rozwija. Jest naprawdę szczęśliwy, ma się bardzo dobrze. Jego nowa mama ma wykształcenie medyczne i jest dla niego idealnym wyborem
Ich tłumaczenia nie przekonały jednak większości internautów. Wiele osób zauważyło, że małżeństwo dostało dotację na adopcję syna z zagranicy, a w dodatku dzięki pokazywaniu chorego chłopca w mediach społecznościowych zarobili sporo pieniędzy. Niektórzy komentujący stwierdzili wręcz, że małżeństwo opowiada o oddaniu Huxleya, jak o oddaniu zwierzęcia do schroniska.
Zgadzacie się z tymi komentarzami?