Jesień i zima według Joanny Horodyńskiej

Wtorek, 13 września 2011 | Moda, Trendy
Oceń:
4 / 10 głosów

Moda nie stoi w miejscu. My jeszcze korzystamy z ostatnich uroków słońca, a projektanci i styliści tworzą kolekcję i wyznaczają trendy na jesień i zimę. Letnie wyprzedaże powoli znikają z centrum handlowych , a w ich miejsce pojawiają się najnowsze kolekcje jesienno-zimowe. Pora przyjrzeć się temu, co będziemy nosiły w nadchodzącym sezonie. Zapytałyśmy oto Joannę Horodyńską.

Lato, mimo, że pełne kolorów fluo nie jest w tym roku tak słoneczne jak byśmy chcieli. Jaka pogoda w modzie zapanuje w nowym sezonie? Ma być szaro - buro czy wciąż będzie kolorowo?

Joanna Horodyńska: Kolor nie zniknie może jedynie delikatnie schowa się za horyzont a barwy sezonu nabiorą tajemniczej głębi i elegancji. Na pierwszy plan w nowym sezonie wyjdą dwa kolory na tyle słoneczne, że będą ciepłym wspomnieniem lata nawet w chłodne jesienne wieczory. Mowa o kolorze cytrynowym i jasnym morskim szmaragdzie. Nieprzypadkowo pojawia się kolor szlachetnego kamienia. Stały się one w tym sezonie inspiracją wielkich projektantów stąd na wybiegach panował luksus zamknięty w kolorach szmaragdu, rubinu, ametystu, szafiru czy brylantów. To będzie elegancki sezon, ale bez zbędnego zadęcia czy snobizmu. Liczy się kolor materiału a nie wartość biżuterii. Czerń w tym zestawie nieco odeszła w odstawę i stworzyła swój własny przekorny styl fetysz. Styl bazuje na czerni, geometrycznych wzorzystych leginsach i skórzanych dodatkach, ale wszystko z kobiecym smakiem.

Jaki fason lub wzór sezonu był na tyle interesujący, że znajdzie się dla niego miejsce w szafie Joanny Horodyńskiej?

J.H.: Chodzą mi po głowie dwie propozycje. Jedna to lekka błyszcząca wieczorowa sukienka potocznie nazywana szlafrokową, jednak w wersji z jedwabiu idealnie sprawdzi się na elegancki wieczór. Skuszę się również na klimatyczne lata 60te i geometryczną sukienkę przed kolano z obcisłymi kozakami. W obydwu przypadkach propozycje są dosyć odważne, dlatego zawsze kontrastuję taki wybór z naturalną fryzurą i lekkim makijażem. Wtedy nie czuję się przebrana a pozostaję w zgodzie z trendami.

Jakie dwie rzeczy powinny być podstawą garderoby kobiety w sezonie jesień – zima 2011/2012? Baza, dzięki której nie musimy wymieniać całej szafy a wciąż będziemy modne?

J.H.: Po pierwsze dopasowany, geometrycznie cięty i zminiaturyzowany męski żakiet. Posłuży nam, jako część garderoby do pracy, ale też bez topu, odnajdzie się wieczorową porą. Mój drugi typ to szara, dzianinowa sukienka przypominająca przedłużony t-shirt. Prosta, ale bardzo przydatna rzecz. Wystarczy pomysłowe żonglowanie dodatkami i odmienimy przeznaczenie tej sukienki. Dodatkowo, jeśli pierzemy ją w odpowiednich środkach takich jak np. płyn do prania Dreft, sukienka nie traci kształtu i możemy do woli komponować z nią ubrania. Jej neutralna barwa jest idealnym tłem dla szlachetnych kolorów sezonu.

Jakie nazwiska to modowe inspiracje Joanny Horodyńskiej, na ten sezon i nie tylko?

J.H.:Ponieważ cenię tych ludzi za całokształt ich pracy nie chciałabym punktować ich mocnych stron w danym sezonie, dlatego wymienię tylko nazwiska: Duet Proenza Shouler, Isabel Marant, Alexia Chung i niezmiennie Kate Moss.

Jesień i zima to trudny, ale za razem wdzięczny czas w modzie. Do dyspozycji mamy więcej warstw ubrań, cięższe i bardziej wyraziste dodatki trzeba je tylko odpowiednio skomponować. Czy ma Pani jakąś przed zakupową wskazówkę dla tych kobiet, dla których jesień i zima to jedynie chowanie się pod zbyt dużymi swetrami i ukrywanie swoich kształtów?

J.H.:Od lat mam żelazną zasadę, którą sama stosuję i sprawdza się bez większych problemów. Wykorzystujmy cienkie tkaniny w parze z grubszymi materiałami, czyli coś wełnianego na coś jedwabnego. Jak to wygląda w praktyce? Np. ciężki, długi sweter łączmy z delikatnymi, zwiewnymi spódnicami i grubymi rajstopami czy dla odważniejszych wersja nawet ze skarpetkami. Takie zestawianie pozwoli nam mieć swoje kształty pod kontrolą, kobieco eksponować swoje atuty a ukrywać niedoskonałości w sposób bardzo stylowy. Ważne jest jednak to, aby wełniane ubrania nie były porozciągane a jedwabne zachowały swój delikatny kształt

W nadchodzącym sezonie największym wyzwaniem może się, więc okazać pielęgnacja wełnianych swetrów i spódnic. Czy profesjonalna stylistka ma sprawdzoną receptę na to żeby zawsze były miękkie i zachowywały swój nienaganny kształt?

J.H.:Ponieważ w mojej szafie panuje iście wojskowy porządek zaprezentuję moje wskazówki na zasadzie „kolejno odlicz”. Po pierwsze mądre pranie - to naprawdę ważne. Odpowiednie segregowanie ubrań, dostosowanie temperatury do wskazówek na metce i wybór odpowiedniego środka do prania to fundament. Osobiście polecam delikatny płyn do prania Dreft, który troszczy się o kolor i kształt moich ubrań. Po drugie suszenie. Staram się zadbać o kształt ubrań również podczas suszenia, dlatego chętnie sięgam po profilowane wieszaki, natomiast wełniane swetry w razie potrzeby suszę na płasko minimalizując ryzyko rozciągania. Po trzecie składanie. Ubrania mają różne formy i kształty wiec to, w jaki sposób je przechowuję na pólkach czy szafie też dostosowuję do ich długości i kroju. Taka wojskowa precyzja to nie tylko mój kaprys, ale część mojej pracy.

Zgadzacie się z opiniami Horodyńskiej? Macie swoje własne must-have na nadchodzący sezon?

Podobne tematy