Rodzicielska duma podsuwa czasami kuriozalne pomysły na obwieszczenie światu tego, jakie to mądre i zdolne są nasze pociechy. Monika Zamachowska pochwalił się na Instagramie sukcesem swojego 16-letniego syna Tomasza, który dostał rolę w jednym z odcinków paradokumentu TVN "Szkoła". Wprawdzie był to tylko epizod, ale dla 16-letniego syna prezenterki to pierwsza poważna rola serialowa, a także jedna z pierwszych znaczących prac w życiu, dzięki której samodzielnie zarobił pieniądze.
To drugi prawdziwy zarobek mojego syna. Pierwszy był większy: za pracę przy roznoszeniu ulotek, ale to była prawdziwa rola serialowa, więc odnotowuję. Brawo, synu! - pękała z dumy gwiazda TVP.
I w sumie na tym mogła zakończyć. Niestety słynąca z braku wyczucia w wywlekaniu prywatnych spraw Zamachowska znowu nie wyczuła granicy dobrego smaku i pochwaliła się, ile za udział w serialu zarobił jej syn. W tym celu zamieściła zdjęcie konta bankowego z widoczną sumą oraz nazwą agencji, która zatrudniła chłopca.
Co chciała tym udowodnić? A może bardziej - komu?
Mamy nieodparte wrażenie, że to prztyczek w nos wymierzony w kierunku 24-letniej córki jej męża, Marysi Zamachowskiej, której niedawno Richardson publicznie wytykała niezaradność życiową i brak pomysłu na siebie. Gwieździe TVP nie podobało się to, że Zbyszek musi płacić na swoje dzieci horrendalnie wysokie alimenty, choć niektóre z nich są już dorosłe i pewnie mogłyby gdzieś sobie dorobić.
Od sześciu lat walczymy z mężem o to, żeby umiała zacząć własne życie, stanąć na własnych nogach. Pieniędzy jej nie zabraknie, to gwarantuje jej ojciec. Ale wygodniej jest z jakiejś nieznanej przyczyny podczepić się pod czyjeś żale i pretensje, a nawet czyjąś wojnę - pisała o Marysi Zamachowskiej.
Myślicie, że hasztagi pod zdjęciem: syn zarabia i się uczy miały coś zasugerować "niezaradnej" córce Zbyszka?